Komentarz do Art. 25 kodeksu karnego [Kontratyp obrony koniecznej]

Kazimierz

Well-known member
Członek ekipy
Istota zamachu i jego przedmiot. Możliwość powołania się na instytucję obrony koniecznej jest zdeterminowana
zaistnieniem zamachu. Zamachem jest zachowanie człowieka sprowadzające zagrożenie dla dobra chronionego przez
prawo. Nie ma znaczenia to, czy było to zachowanie umyślne, czy też nieumyślne. W doktrynie podkreśla się, że może to być
także zachowanie przypadkowe, sprowadzające zagrożenie dla dobra prawnego (tak np. W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część
ogólna, t. 1, red. M. Królikowski, 2015, s. 489-490). Nie jest to pogląd trafny. Trzeba zwrócić uwagę na to, że art. 25 § 1 k.k.
stanowi o zamachu bezprawnym, a więc sprzecznym z porządkiem prawnym. Zachowaniami bezprawnymi mogą być natomiast
tylko takie, które spełniają warunki do uznania ich za czyn w rozumieniu prawa karnego, tj. takie zachowanie, które stanowi
efekt sterowania wolą (tak również A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 451). W sytuacji
przypadku nie ma tego sterowania wolą, więc takie zachowanie przypadkowe nie może być traktowane jako czyn w rozumieniu
prawa karnego, a tym samym nie może stanowić zamachu uzasadniającego obronę konieczną. Nie oznacza to jednak, że osoba,
której dobro zostało zagrożone na skutek przypadkowego zachowania człowieka (na które tenże nie ma wpływu), pozostaje bez
ochrony. W takiej sytuacji zagrożony może poświęcić inne dobro prawne, aby chronić własne, zagrożone na skutek
przypadkowego zachowania, ale usprawiedliwienia powinien poszukiwać w instytucji stanu wyższej konieczności, a nie
obrony koniecznej. Dla zilustrowania tej sytuacji można podać następujący przykład: X popycha Y, a ten upada na Z, chwytając
go za ubranie, ten z kolei go odpycha w obawie przed zniszczeniem ubrania i niebezpiecznym upadkiem. Na skutek upadku Y
doznaje złamania ręki. W przedstawionym przypadku zamachem było zachowanie X - to on ma status napastnika, a Y
przysługuje prawo do obrony koniecznej. Zamachem nie jest natomiast zachowanie Y, nie jest ono bowiem sterowane w żaden
sposób jego wolą. Y w stosunku do Z nie dopuścił się zamachu uzasadniającego prawo do obrony koniecznej. Tak samo za
zamach nie można uznać ruchów ciała w trakcie ataku epileptycznego czy snu. Zagrożenia wynikające z takich zachowań mogą
być uchylone w granicach stanu wyższej konieczności. Zamachem nie będzie zachowanie zwierzęcia, chyba że jest ono
inspirowane zachowaniem człowieka. W takiej sytuacji zwierzę należy traktować jako narzędzie w rękach człowieka, który
dopuszcza się zamachu, wykorzystując owo narzędzie. Zamach może polegać na działaniu lub zaniechaniu, przy czym w tym
drugim przypadku konieczne jest ustalenie, że na napastniku ciążył prawny obowiązek podjęcia określonego zachowania.
2.

Bezprawność zamachu. Bezprawność zamachu należy rozumieć szeroko. Chodzi tutaj o sprzeczność z jakąkolwiek normą
prawną, powszechnie obowiązującą. Zamach bezprawny może być wykroczeniem, może to być przestępstwo, może to być
również jedynie czyn zabroniony, który nie będzie ani przestępstwem, ani wykroczeniem z uwagi na wiek sprawcy lub jego stan
psychofizyczny. Cechy bezprawności nie ma natomiast zachowanie stanowiące jedynie niewykonanie umowy. Zachowanie
stanowiące nadużycie prawa również musi być traktowane jako bezprawny zamach. Nie korzysta ono z ochrony prawa, stanowi
wyjście poza jego granice. Czynienie użytku z prawa podmiotowego, który jest sprzeczny ze społeczno-gospodarczym
przeznaczeniem tego prawa, zasadami współżycia społecznego, nie stanowi wykonywania prawa (art. 5 k.c.), a więc jest
bezprawne. Należy podkreślić, że bezprawność na gruncie art. 25 § 1 k.k. nie może być rozumiana w sposób skrajnie
formalistyczny, lecz musi uwzględniać również sytuacje, w których dochodzi do nadużycia pewnych praw podmiotowych, które
wykorzystywane są w sposób sprzeczny z ich istotą. Zachowanie mieszczące się w granicach uprawnień nie stanowi
bezprawnego zamachu i nie może uzasadniać obrony koniecznej. Przekroczenie tych uprawnień (w sensie formalnym) należy
natomiast traktować jako zachowanie bezprawne, nawet jeśli nie realizuje ono znamion czynu z art. 231 k.k. (zob. J. Giezek
(w:) Kodeks karny. Część ogólna..., red. J. Giezek, 2007, s. 214-215). Zamach traci cechę bezprawności, jeśli dysponent dobra
zaatakowanego wyrazi zgodę na jego naruszenie przez napastnika. Warunkiem odebrania cechy bezprawności zamachowi w
przedstawionym przypadku jest to, aby dobro zaatakowane przez napastnika należało do takich, którymi napadnięty może
swobodnie dysponować (np. mienie, wolność, w tym wolność seksualna).
3.
Bezpośredniość zamachu. Bezprawny zamach jest bezpośredni wówczas, gdy z zachowania napastnika wynika, że
natychmiast przystąpi do naruszania dóbr prawnych napadniętego. Chodzi zatem o taką sytuację, w której istnieje
bezpośrednie zagrożenie dla dóbr napadniętego. Przez pojęcie bezpośredniego zagrożenia należy rozumieć taki stan, w
którym pomiędzy stanem niebezpieczeństwa dla dobra a jego naruszeniem brak ogniw pośrednich (zob. W. Daszkiewicz, Proces
karny. Część ogólna, Poznań 1996, s. 189; por. też np. A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s.
452; por. też wyrok SA w Białymstoku z dnia 11 grudnia 2012 r., II AKa 211/12, LEX nr 1259661). Nie uzasadnia obrony
koniecznej sytuacja, w której zachodzi jedynie zagrożenie zamachem bezpośrednim. Literalne brzmienie art. 25 § 1 k.k.
wskazuje jednoznacznie na to, że zamach musi trwać, a nie zagrażać napadniętemu. Nieporozumieniem jest dostrzeganie przez
W. Zontka niekonsekwencji między odrzucaniem dopuszczalności obrony koniecznej w przypadku zagrożenia zamachem i
jednoczesną dopuszczalnością powołania się na tę instytucję, gdy napastnik przerywa naruszanie dóbr napadniętego, ale z
okoliczności wynika, że natychmiast będzie kontynuował ich naruszanie (zob. W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t.
1, red. M. Królikowski, 2015, 2015, s. 493). Trzeba stanowczo podkreślić, że zagadnienie bezpośredniości zamachu należy
oceniać w całym przebiegu zamachu (tak SN w wyroku z dnia 31 marca 1988 r., I KR 60/88, OSNKW 1988, nr 9-10, poz.
64). Jeśli napastnik przerywa naruszanie dóbr napadniętego, ale z jego zachowania wynika, że natychmiast przystąpi do
kontynuacji takiego zachowania (tj. naruszania dóbr), to zamach bezpośredni wciąż trwa, napastnik utrzymuje bowiem stan
bezpośredniego zagrożenia dla dóbr napadniętego. Postrzeganie bezpośredniości zamachu jako sytuacji, w której "sprawca
inicjuje przebieg przyczynowy, prowadzący według dostępnej wiedzy do rozwinięcia zagrożenia dla dobra, które finalnie może
zostać naruszone" (tamże), wydaje się nie przystawać do literalnego brzmienia art. 25 § 1 k.k., któremu bliżej do art. 13 § 1
k.k., a ponadto wprowadza jeszcze więcej nieostrych sformułowań i tylko zaciemnia, a tym samym utrudnia właściwe
uchwycenie granic dopuszczalności obrony koniecznej. Przez pojęcie zamachu bezpośredniego należy oczywiście rozumieć także
samo naruszanie dobra prawnego (jakiegokolwiek). Rodzi się pytanie, czy ucieczkę napastnika z przedmiotem zabranym należy
traktować jako zamach bezprawny i bezpośredni. Nie ulega wątpliwości, że bezpośrednie zmierzanie do zabrania rzeczy, a także
sam akt zaboru są bezpośrednim, bezprawnym zamachem. Natomiast nie jest jasne, czy można stosować obronę konieczną w
pościgu za napastnikiem w razie zaboru przedmiotu. Nie wydaje się, aby posiadanie rzeczy bez tytułu prawnego po dokonaniu
zaboru (a tak się dzieje w przypadku złodzieja) stanowiło wciąż bezpośredni zamach, nawet jeśli napadnięty goni nieprzerwanie
napastnika bezpośrednio po dokonaniu zaboru (zob. jednak A. Marek, Obrona konieczna w prawie karnym. Teoria i
orzecznictwo, Warszawa 2008, s. 65). Gdyby tak było, nie można byłoby kwestionować dopuszczalności powołania się na obronę
konieczną, aby przywrócić stan poprzedni w każdym czasie po takim zaborze. Sam fakt, że prawo cywilne przewiduje w takiej
sytuacji roszczenia: windykacyjne (art. 222 § 1 k.k.), posesoryjne (art. 344 § 1 k.k.), nie oznacza, że z powołaniem się na
obronę konieczną, stosując swego rodzaju samopomoc, wolno odebrać rzecz złodziejowi w pościgu. Zasadności tej tezy nie
podważa treść przepisu art. 343 § 1 k.c., który pozwala na stosowanie obrony koniecznej przez posiadacza w razie samowolnego
naruszenia posiadania. Trafnie podkreśla się w orzecznictwie, że również na gruncie tego przepisu chodzi o natychmiastową
obronę przed bezpośrednim zamachem na mienie, nie zaś o działanie następujące po dokonanym naruszeniu, ponieważ istotą
obrony jest jedność czasu i miejsca, równoczesność działania posiadacza z zamachem na jego mienie dokonanym przez stronę
przeciwną (tak SN w wyroku z dnia 27 marca 1968 r., II CR 69/68, LEX nr 6305). Nie sposób w tym przypadku nie dostrzec,
że przepisy art. 243 § 1 k.p.k. i art. 45 § 1 k.p.w. przewidują uprawnienie w postaci tzw. ujęcia obywatelskiego. Uregulowania
te stanowią lex specialis w stosunku do art. 25 § 1 k.k., przyznają bowiem każdemu (w tym napadniętemu) prawo do pościgu
i ujęcia sprawcy przestępstwa lub wykroczenia (ale co godne podkreślenia - nie do odebrania skradzionego przedmiotu).
Oznacza to, że w przypadku ucieczki złodzieja napadnięty (lub osoba trzecia w przypadku pomocy koniecznej) nie może powołać
się na przepis art. 25 § 1 k.k. w celu odebrania skradzionej rzeczy. Wydaje się, że dostatecznej ochrony udzielają mu
unormowania o ujęciu obywatelskim (zob. jednak A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 454;
por. też T. Bojarski, Z problematyki przekroczenia granic obrony kontratypu (w:) Węzłowe problemy prawa karnego,
kryminologii i polityki kryminalnej. Księga pamiątkowa ofiarowana profesorowi Andrzejowi Markowi, red. V. Konarska-Wrzosek,
J. Lachowski, J. Wójcikiewicz, Warszawa 2010, s. 34; por. też T. Kaczmarek, Z problematyki przekroczenia granic obrony
koniecznej (ekspozycja problemów spornych) (w:) Rzetelny proces karny. Księga jubileuszowa Profesor Zofii Świdy, red. J.
Skorupka, Warszawa 2009, s. 704-705). Jeśli napadnięty, dogoniwszy napastnika, podejmie próbę wyrwania mu skradzionego
przedmiotu, a ten zacznie go atakować w celu utrzymania się w jego posiadaniu (art. 281 k.k.), mamy oczywiście do czynienia
znowu z bezpośrednim i bezprawnym zamachem, który uzasadnia obronę konieczną. Nietrafny jest pogląd wyrażony w
literaturze (W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. M. Królikowski, 2015, s. 494), zgodnie z którym w przypadku
kradzieży dopuszczalne jest odpieranie zamachu na mienie od chwili zaboru do momentu odzyskania zagarniętej rzeczy. Takie
ujęcie pozwalałoby na powołanie się na obronę konieczną temu, kto nawet po kilku dniach od chwili dokonania zaboru zauważy
złodzieja ze skradzioną rzeczą i podejmie próbę jej odebrania. Zamach w przypadku kradzieży polega na zaborze i kończy się z chwilą jego dokonania. Nie można zasadnie twierdzić, że trwa on tak długo, jak długo złodziej znajduje się w posiadaniu
skradzionej rzeczy. Trzeba pamiętać o tym, że również złodziejowi przysługuje ochrona posesoryjna (zob. art. 344 § 1 k.c.), a
odebranie tego przedmiotu może nastąpić tylko przez właściwe organy państwowe i z zachowaniem procedur przewidzianych
przez prawo. Zamach bezpośredni kończy się w momencie, gdy ustanie bezpośrednie niebezpieczeństwo naruszenia dóbr
prawnych przez napastnika. Warto dodać, że nie oznacza to, iż zamachu już nie ma, ponieważ - co warto jeszcze raz podkreślić
- zamach wskazuje na takie zachowanie człowieka, które zagraża dobrom chronionym przez prawo. Z powodu tego, co wyżej
stwierdzono, nie stanowi zamachu uzasadniającego obronę konieczną zachowanie polegające na podżeganiu czy pomocnictwie
lub nawet karalnym przygotowaniu (jeśli nie stanowi ono jednocześnie realizacji znamion innego typu sui generis), które ze
swej natury nie sprowadzają bezpośredniego zagrożenia dla dóbr prawnych. Nie są to zatem zamachy bezpośrednie.
Inaczej należy natomiast oceniać współsprawstwo, sprawstwo polecające lub kierownicze. Zamachem bezpośrednim nie będą
zachowania realizujące typy czynów zabronionych, do których istoty należy sprowadzenie jedynie zagrożenia abstrakcyjnego
dla dobra prawnego. Nie będzie nim również zachowanie realizujące znamiona usiłowania nieudolnego (art. 13 § 2 k.k.), do
którego istoty nie należy sprowadzenie realnego zagrożenia dla dobra prawnego. Samo złowrogie wpatrywanie się w inną osobę,
natarczywe patrzenie jej w oczy, stanie przed nią i wyczekiwanie na reakcję nie stanowi jeszcze bezpośredniego bezprawnego
zamachu (tak SA w Krakowie w wyroku z dnia 4 grudnia 2013 r., II AKa 230/13, KZS 2014, z. 1, poz. 58). W takim przypadku
mamy co najwyżej do czynienia z zagrożeniem zamachem, nie wystarcza to jednak do przyjęcia obrony koniecznej.
4.
Rzeczywistość zamachu. Prima facie wydawać by się mogło, że akcentowanie tej cechy zamachu nie jest potrzebne, skoro
zamach musi być bezpośredni, a więc realny, rzeczywisty. Tymczasem jest to konieczne - choć nie z punktu widzenia obrony
koniecznej jako takiej, lecz z punktu widzenia przekroczenia jej granic. Oczywiście tam, gdzie mamy do czynienia z
bezpośrednim zamachem, tam oczywiste jest, że zamach jest rzeczywisty. Natomiast w przypadku, gdy zamach nie jest
bezpośredni, aktualizuje się potrzeba oceny zachowania człowieka z punktu widzenia omawianej cechy. Rzeczywistość zamachu
oznacza, że z zachowania człowieka musi wynikać realne zagrożenie dla dóbr chronionych prawem.
5.
Przedmiot zamachu. Przedmiotem zamachu może być jakiekolwiek dobro chronione prawem, a więc ucieleśniające pewną
wartość społeczną, w stosunku do której w systemie prawnym obowiązuje norma, której naruszenie jest sankcjonowane.
Podmiotem tego dobra może być osoba fizyczna oraz osoba prawna. Dobro takie musi przysługiwać osobie napadniętej, która
z powołaniem się na obronę konieczną będzie odpierała zamach na nie. Osobą odpierającą taki zamach może być także osoba
trzecia. Nie musi ona uzyskiwać zgody przed podjęciem obrony, ponieważ zgodę taką należy domniemywać (zob. A. Zoll (w:)
Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 459). Trzeba wychodzić z założenia, że każdy podmiot, któremu
przysługują określone dobra, ceni je, dba o nie i zależy mu na nienaruszaniu ich integralności. Nie można jednak podjąć obrony
w razie wyraźnego sprzeciwu dysponenta dobra zaatakowanego, chyba że dobro to należy do kategorii takich, którymi
dysponent nie może samodzielnie dysponować (np. życie), a oświadczenie o sprzeciwie nie jest dotknięte wadą (np. został on
wyrażony przez osobę małoletnią lub chorą psychicznie).
6.
Konieczność obrony. Obrona ma być niezbędnym środkiem do odparcia zamachu. Tylko w takiej sytuacji dopuszczalne jest
naruszenie dóbr napastnika. Ingerencja w dobra napastnika musi być jedynym środkiem, aby skutecznie odeprzeć zamach.
Chodzi zatem o ocenę środków niezbędnych do "zneutralizowania" napastnika, a nie środków umożliwiających uniknięcie
zamachu. Przepis art. 25 § 1 k.k. stanowi bowiem o odpieraniu zamachu, a nie o unikaniu tego zamachu. Obrona musi być
skierowana na sprawcę zamachu, a nie jakąkolwiek inną osobę. Jeśli sprawca zamachu w trakcie jego odpierania zasłoni się
innym człowiekiem, ugodzenie w dobra tej osoby przez odpierającego zamach musi być oceniane według przepisów o stanie
wyższej konieczności (zob. bliżej A. Wąsek, Kodeks karny..., s. 306).
7.
Współmierność obrony do niebezpieczeństwa zamachu. Przepis art. 25 § 1 k.k. nie akcentuje tej przesłanki
dopuszczalności powołania się na obronę konieczną. Daje się ją jednak wyprowadzić z art. 25 § 2 k.k., który stanowi o
przekroczeniu granic obrony koniecznej w przypadku stosowania środków obrony niewspółmiernych do niebezpieczeństwa
zamachu. Przez pojęcie niebezpieczeństwa zamachu należy rozumieć zakres zagrożenia dla dóbr prawnych napadniętego
wynikający z zamachu, a nie stopień tego niebezpieczeństwa - to musi być zawsze bezpośrednie, aby można było mówić o
obronie koniecznej. W ramach niebezpieczeństwa zamachu należy uwzględnić rodzaj dóbr zaatakowanych przez napastnika,
środki, którymi napastnik się posługuje, intensywność zachowania napastnika, jego budowę somatyczną, siłę fizyczną,
korzystanie ze sztuk walki, stan psychiczny napastnika, stopień jego determinacji w dążeniu do naruszenia dobra napadniętego,
stopień przewagi siły napastnika nad siłą podmiotu powołującego się na obronę konieczną. Na niebezpieczeństwo zamachu
składa się również miejsce, w którym dochodzi do zamachu, to, czy było jasno, czy ciemno, czy miejsce było odludne. Te same
kryteria bierze się pod uwagę przy ocenie zachowania osoby powołującej się na obronę konieczną, a więc przy ocenie środków
obrony, które pozostawały do dyspozycji, ich skuteczności, i tych, z których skorzystano. Nie wydaje się trafne wymaganie od
defensora, aby wyrządził napastnikowi jak najmniejszą szkodę, zwłaszcza gdy dysponuje środkami obrony o różnej skuteczności
(odmiennie M. Filar, Wyłączenie odpowiedzialności (w:) Nowa kodyfikacja karna. Kodeks karny. Krótkie komentarz, Warszawa
1998, z. 18, s. 19; zob. jednak M. Szafraniec, Przekroczenie granic obrony koniecznej motywowane strachem lub wzburzeniem
usprawiedliwionym okolicznościami zamachu, Prok. i Pr. 2000, nr 9, s. 98). Proporcjonalność dobra zaatakowanego przez
napastnika oraz naruszonego przez defensora nie stanowi samoistnej przesłanki współmierności obrony do niebezpieczeństwa
zamachu, lecz jedno z wielu kryteriów takiej oceny, która musi mieć charakter kompleksowy. Może zatem zdarzyć się tak, że będzie zachodziła dysproporcja między tymi dobrami (dobro, w które godzi napastnik, jest mniejszej wartości), a obrona wciąż
będzie współmierna do niebezpieczeństwa zamachu (zob. wyrok SA w Lublinie z dnia 18 lutego 2014 r., II AKa 19/14, LEX nr
1451731; wyrok SA w Krakowie z dnia 5 grudnia 2012 r., II AKa 165/12, KZS 2013, z. 1, poz. 46). Defensor ma obowiązek
udzielenia pomocy napastnikowi, jeśli na skutek obrony koniecznej znalazł się on w położeniu, o którym mowa w art. 162 § 1
k.k. (tak trafnie J. Kulesza (w:) System Prawa Karnego, t. 4, Nauka o przestępstwie. Wyłączenie i ograniczenie
odpowiedzialności karnej, red. L.K. Paprzycki, Warszawa 2013, s. 217 i n.). Nie ma natomiast obowiązku uprzedzania
napastnika, że będzie się bronił i jakich środków będzie używał (zob. wyrok SA w Krakowie z dnia 13 lutego 2014 r., II AKa
277/13, KZS 2014, z. 3, poz. 56).
8.
Samoistność obrony koniecznej. Z punktu widzenia prawa do obrony koniecznej nie ma znaczenia, czy do dyspozycji
napadniętego (czy też osoby udzielającej pomocy koniecznej) pozostawała możliwość ucieczki, oddalenia się, uchylenia się od
zamachu lub przywołania innych osób do pomocy czy też wreszcie Policji. Napadnięty nie ma obowiązku skorzystania z tych
możliwości, w przeciwnym wypadku prawo zmuszałoby napadniętego do rezygnacji z obrony koniecznej, a więc rezygnacji z
ochrony własnych dóbr przed zachowaniem napastnika (zob. np. postanowienie SN z dnia 15 kwietnia 2015 r., IV KK 409/14,
LEX nr 1729286). Oceny tej nie zmienia konieczność wyboru najmniej dolegliwego środka dla napastnika spośród wszystkich
dostępnych o takiej samej skuteczności. Jest to bowiem nie kwestia samoistności obrony koniecznej, lecz jej
współmierności do niebezpieczeństwa zamachu (zob. jednak A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll,
2012, s. 463-464).
9.
Obrona przed czynem ciągłym, przestępstwem o wieloczynowo określonych znamionach i trwałym. Nie jest
dopuszczalna obrona konieczna w odstępach czasu między zachowaniami składającymi się na czyn ciągły czy też między
czynami, które składają się na czyn zabroniony wieloczynowy. W tych odstępach czasu zagrożenie dla dóbr prawnych najczęściej
nie ma charakteru bezpośredniego. Trzeba jednak zastrzec, że jeśli z okoliczności jednoznacznie wynika, iż napastnik
niezwłocznie przystąpi do następnego zachowania składającego się na czyn ciągły albo czynu składającego się na przestępstwo
wieloczynowe, to zamach nie traci cechy bezpośredniości. W przypadku przestępstwa trwałego, do którego istoty należy
utrzymywanie stanu bezprawia, zamach jest bezpośredni tak długo, jak długo napastnik utrzymuje stan bezprawia.
10.
Tak zwana sprowokowana obrona konieczna. Jeśli zostanie udowodnione, że napadnięty swoim zachowaniem umyślnie
wywołał zamach ze strony napastnika po to, aby ugodzić w jego dobra, nie może on powołać się na obronę konieczną. Takiemu
sprawcy od samego początku towarzyszył zamiar ugodzenia w dobra napastnika, a nie zamiar obrony przed zamachem
(bliżej na ten temat zob. L. Gardocki, Sprowokowana obrona konieczna i zawiniony stan wyższej konieczności w polskim prawie
karnym, SP 1988, nr 1-2, s. 263).
11.
Strona podmiotowa obrony koniecznej. Przepis art. 25 § 1 k.k. expressis verbis nie wskazuje, że napadnięty lub osoba
powołująca się na obronę konieczną powinni swoją świadomością obejmować istnienie zamachu i jego cechy oraz że konieczne
jest intencjonalne podjęcie akcji obronnej. Kiedy jednak zważy się na czynność czasownikową wskazaną w tym przepisie, która
ma polegać na odpieraniu zamachu, to można dojść do wniosku, że również w przypadku obrony koniecznej niezbędna jest
świadomość istnienia zamachu i bezpośredniego zagrożenia dóbr. Ponadto "odpierać" oznacza odpychać, zwalczać coś,
przeciwstawiać się czemuś. Aby coś odpierać, trzeba mieć świadomość, co to jest. Przy tym sprzężenie, które występuje w
konstrukcji obrony koniecznej, polegające na tym, że obrona pozostaje w ścisłym związku przyczynowym z zamachem i stanowi
w istocie odpowiedź na zamach, również prowadzi do wniosku o konieczności objęcia świadomością bezpośredniego i
bezprawnego zamachu (zob. jednak J. Majewski, Okoliczności wyłączające bezprawność czynu a znamiona subiektywne,
Warszawa 2013, s. 78 i n.). Sama obrona może natomiast być podjęta instynktownie, bez namysłu, co najczęściej ma miejsce
z powodu dynamiki zamachu (zob. wyrok SA w Warszawie z dnia 2 marca 2015 r., II AKa 14/15, LEX nr 1665870).
12.
Pojęcie przekroczenia granic obrony koniecznej. Warunkiem zastosowania przepisu art. 25 § 2 k.k. jest istnienie
zamachu bezprawnego, który niesie za sobą zagrożenie dla dobra prawnego. Przekroczenie granic obrony koniecznej musi
mieć związek z takim zamachem. Jeśli zamachu nie ma, nie ma możliwości zastosowania przepisu art. 25 § 2 k.k., a sprawca
podlega odpowiedzialności za zwykłe przestępstwo. W doktrynie podniesiono, że instytucja przekroczenia granic obrony
koniecznej zdeterminowana jest wystąpieniem przesłanek zastosowania tej instytucji, bo przekroczyć można tylko to, co istnieje
(tak W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. M. Królikowski, 2015, s. 504). Akceptacja tego poglądu musiałaby
prowadzić do wniosku, że przepis art. 25 § 2 k.k. znajduje zastosowanie tylko w razie pierwotnego stwierdzenia, że defensor
działał w granicach obrony koniecznej, której granice następnie przekroczył. Wydaje się, że pogląd ten nie znajduje żadnego
uzasadnienia w treści komentowanego uregulowania. Przez sformułowanie "przekroczenia granic obrony koniecznej", użyte w
art. 25 § 2 k.k., należy rozumieć naruszenie przesłanek dopuszczalnej obrony, a więc niewspółczesność obrony oraz nadmierną
jej intensywność w stosunku do zamachu. Oczywiście prezentowany pogląd o konieczności wystąpienia wszystkich przesłanek
obrony koniecznej, aby można było mówić o przekroczeniu jej granic, pozwala odrzucić przekroczenie granic tej instytucji w
postaci defensio antedecedens, do którego nigdy nie będzie mogło dojść. Jednak postulowane ocenianie tego ekscesu przez
pryzmat przepisu art. 29 k.k. również nie jest trafne. Nie da się bowiem według tego przepisu ocenić sytuacji, w której sprawca
umyślnie podejmuje obronę, zanim zamach stał się bezpośredni, a także w przypadku gdy umyślnie używa środka
niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu. W takim przypadku nie dochodzi do błędu w postaci urojenia sobie prawa
do obrony koniecznej, ponieważ sprawca wie, że narusza przesłanki tej instytucji.
13.
Eksces intensywny. Eksces intensywny polega na niewspółmierności obrony do niebezpieczeństwa zamachu. Podstawowe
kryteria tej oceny wymieniono wyżej. Warto tutaj wskazać, że im większa jest dysproporcja siły napastnika na niekorzyść osoby
napadniętej, tym bardziej drastyczne środki obrony wolno stosować. Przewaga napadniętego nad napastnikiem sama w sobie
nie oznacza, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej. Aby skutecznie odeprzeć zamach, przewaga taka jest wręcz
niezbędna. Jest ona akceptowalna tylko o tyle, o ile jest konieczna do odparcia zamachu. Każda przewaga nad napastnikiem
wykraczająca ponad tę granicę przesuwa ocenę zachowania sprawcy w kierunku art. 25 § 2 k.k. Jeśli do dyspozycji napadniętego
pozostawało kilka środków obrony o takiej samej skuteczności, to napadnięty (lub powołujący się na pomoc konieczną)
powinien wybrać ten, który był najmniej dolegliwy dla napastnika (zob. wyrok SA we Wrocławiu z dnia 10 lutego 2015 r.,
II AKa 6/15, LEX nr 16612090). Wybór środka najbardziej dolegliwego może uzasadniać ocenę jego zachowania jako
przekraczającego granice obrony koniecznej. Trafnie jednak podkreśla się w literaturze, że nie można stawiać napadniętemu
(czy też powołującemu się na pomoc konieczną) zbyt wygórowanych wymagań co do oceny możliwych środków obrony, bo w
takim przypadku bardziej zaczynamy doceniać dobra napastnika niż dobra napadniętego (tak np. T. Kaczmarek, Z problematyki
przekroczenia granic obrony koniecznej..., s. 704-705; zob. też wyrok SA w Szczecinie z dnia 7 marca 2013 r., II AKa 27/13,
Prok. i Pr.-wkł. 2014, nr 4, poz. 31). Jeśli do dyspozycji napadniętego należą środki równie skuteczne i tak samo dolegliwe,
napadnięty (lub osoba powołująca się na pomoc konieczną) może wybrać którykolwiek z nich (jeśli jedynym środkiem
skutecznym dla ratowania życia było użycie noża, nie ma znaczenia, czy napadnięty użyje noża dłuższego, czy też krótszego,
jeśli każdym z nich można zadać cios śmiertelny). Trzeba podkreślić, że w razie bezpośredniego zagrożenia życia człowieka
napadnięty co do zasady ma prawo bronić się na każdy sposób, aby ocalić własne życie. Może również zabić napastnika. Jeśli
jednak z okoliczności wynika, że napadnięty mógł skutecznie uratować swoje życie, obezwładniając napastnika w sposób
niepozbawiający go życia, wówczas jego zachowanie może być ocenione jako przekroczenie granic stanu wyższej konieczności.
Trzeba podkreślić, że im sytuacja bardziej dynamiczna, im cenniejsze dobra napadniętego zostały zagrożone, tym mniejsze
wymagania należy stawiać mu co do wyboru środka obrony. Trafnie podkreśla się w orzecznictwie, że dla przypisania ekscesu
intensywnego konieczne jest wykazanie, że napadnięty miał świadomość tego, iż stosuje środki niewspółmierne do
niebezpieczeństwa zamachu (zob. postanowienie SN z dnia 15 kwietnia 2015 r., IV KK 409/14, LEX nr 1729286). Na ocenę
ekscesu intensywnego ma wpływ również skutek wywołany przez defensora (odmiennie SN w postanowieniu z dnia 7
października 2014 r., V KK 116/14, LEX nr 1532784).
14.
Eksces ekstensywny. Eksces ekstensywny to niewspółczesność obrony w przypadku, gdy ma miejsce zamach, a więc
podjęcie działań obronnych, zanim zamach uzyskał cechę bezpośredniości (defensio antecendens), a także w sytuacji gdy
zamach taką cechę utracił (defensio subsequens). Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku zachowanie sprawcy musi
mieć związek z zamachem. Zerwanie tego związku oznacza brak możliwości zastosowania przepisu art. 25 § 2 k.k. Jeśli
sprawca podejmuje obronę w chwili, gdy zamach nie miał cechy bezpośredniości, i kontynuuje go wówczas, gdy taką cechę
zyska, wówczas nie ma możliwości powołania się na obronę konieczną. Prawo do obrony koniecznej powstaje po stronie
podmiotu, który zamach rozpoczął, bo zachowanie broniącego się, jako bezpośrednio zagrażające jego dobrom, było zamachem
bezprawnym i bezpośrednim. Jeśli z kolei napadnięty broni się w dalszym ciągu, mimo że zamach stracił cechę bezpośredniości,
również mamy do czynienia z przekroczeniem granic obrony koniecznej niezależnie od tego, że na początku zachowanie
napadniętego mieściło się w jej granicach. Napadniętemu nie wolno jednak przypisać tych skutków, które spowodował u
napastnika, zanim zamach zyskał lub utracił cechę bezpośredniości. Trzeba bowiem zważyć, że wówczas jego zachowanie
mieściło się w granicach obrony koniecznej, a więc nie było bezprawne.
15.
Skutki ekscesu. Zasadniczą konsekwencją ekscesu jest to, że zachowanie sprawcy jest bezprawne. W momencie gdy
napadnięty (osoba powołująca się na pomoc konieczną) przekracza granice obrony koniecznej, to po stronie napastnika
powstaje prawo do obrony, napadnięty - przekraczając granice kontratypu - dopuszcza się bowiem zamachu bezpośredniego,
bezprawnego. Najczęściej zachowanie polegające na przekroczeniu granic obrony koniecznej będzie przestępstwem, choć
popełnionym w szczególnych warunkach, tj. wówczas gdy miał miejsce zamach bezprawny. Zastosowanie nadzwyczajnego
złagodzenia kary lub nawet odstąpienia od jej wymierzenia może nastąpić z powodu tego, że sprawca nieznacznie przekroczył
granice obrony koniecznej (np. gdy zachodzi ścisły związek z zamachem i jego bezpośredniością, kiedy sprawca użył nieznacznie
niewspółmiernego środka w stosunku do tego, którym posługiwał się napastnik, kiedy sytuacja była tak dynamiczna, że
napadnięty miał poważnie ograniczoną możliwość oceny sytuacji, gdy przewaga siły napadniętego nad napastnikiem była
niewielka, gdy z okoliczności wynikało, że napastnik zamierzał użyć jeszcze bardziej niebezpiecznych przedmiotów w stosunku
do tego, którego użył; zob. wyrok SA w Łodzi z dnia 17 grudnia 2013 r., II AKa 207/13, GSP 2014, t. II, poz. 71). Nie można
również wykluczyć oceny zachowania przekraczającego granice obrony koniecznej jako legitymującego się znikomym stopniem
społecznej szkodliwości (art. 1 § 2 k.k.).
16.
Strach i wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami zamachu. Przez pojęcie strachu należy rozumieć obawę. Chodzi
tutaj oczywiście o obawę przede wszystkim o własne dobra, a także atakowane dobra osoby bliskiej dla tej, która udziela
pomocy koniecznej. W tych przypadkach nacisk na psychikę osoby powołującej się na obronę konieczną, którego źródłem jest
szczególna więź z dobrem prawnym zaatakowanym przez napastnika, uzasadniać może zastosowanie rzeczonego uregulowania
Trzeba jednak podkreślić, że przepis art. 25 § 3 k.k. nie akcentuje w żaden sposób tej więzi, stąd też może on znaleźć
zastosowanie również wówczas, gdy jej brak (np. osoba obca, niezwiązana z napadniętym udziela mu pomocy koniecznej).
Uzasadnieniem dla łagodniejszego potraktowania sprawcy w takiej sytuacji jest zasada solidarności społecznej, z której
wynika moralny obowiązek udzielenia pomocy człowiekowi znajdującemu się w potrzebie. Wzburzenie to z kolei pewien stan
emocjonalny, stan, w którym dominują emocje. Wzburzenie to nie musi być silne. Strach i wzburzenie muszą zachodzić po
stronie osoby powołującej się na obronę konieczną (pomoc konieczną). Muszą być również usprawiedliwione okolicznościami
zamachu. Stan usprawiedliwienia wymaga obiektywnej oceny. Konieczne jest zatem stwierdzenie, czy napadnięty
(udzielający pomocy koniecznej) znalazł się w takich okolicznościach, w których wzorcowy obywatel również uległby obawie
bądź wzburzeniu. O możliwości zastosowania przepisu art. 25 § 3 k.k. decydują okoliczności związane z zamachem, a nie z
obroną. Niezbędne jest zatem ustalenie powiązania kauzalnego pomiędzy stanem emocjonalnym napadniętego (powołującego
się na pomoc konieczną) a samym zamachem i okolicznościami z nim związanymi. Sam fakt wystąpienia zamachu nie może
uzasadniać zastosowania rzeczonego uregulowania. Konieczne jest wskazanie takich okoliczności powiązanych z zamachem,
które usprawiedliwiają przekroczenie granic obrony koniecznej. Tymi okolicznościami mogą być: dobro, w które godził napastnik
(im cenniejsze dobro, tym bardziej usprawiedliwiony strach i wzburzenie), dynamika zamachu, nagłość ataku ze strony
napastnika, intensywność zachowania napastnika, miejsce, w którym dochodzi do zamachu, brak jakiejkolwiek pomocy ze
strony innych osób, niewiedza co do liczby napastników, niewiedza co do narzędzi, którymi napastnicy się posługują (wyrok SA
w Lublinie z dnia 11 października 2012 r., II AKa 228/12, LEX nr 1237268). Trafnie podkreśla się w orzecznictwie, że
okolicznościami tymi nie mogą być te, które związane są z osobą sprawcy (jego charakter, niedorozwój umysłowy,
upośledzenie, upojenie alkoholowe) (zob. wyrok SA w Warszawie z dnia 6 czerwca 2014 r., II AKa 143/14, LEX nr 1483857).
Zastosowanie przepisu art. 25 § 3 k.k. prowadzi do ustalenia, że doszło do popełnienia przestępstwa, nie jest jednak możliwe
wszczęcie i kontynuowanie postępowania karnego (art. 17 § 1 pkt 6 k.p.k.).
Filar Marian (red.), Kodeks karny. Komentarz, wyd. V
 
Art. 25
[Kontratyp obrony koniecznej]
1.
Obrona konieczna jest jednym z podstawowych praw człowieka (por. A. Marek, Prawo karne, Warszawa 2006,
s. 168; także tenże, Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 2006, s. 67). Nadaje to jej swoistą dynamikę i
kształtuje sposób wykładni.
2.
Zręby konstrukcji normatywnej obrony koniecznej w stosunku do poprzednio obowiązującego kodeksu karnego
z 1969 r. nie uległy zmianie. Jest ona odparciem bezpośredniego, bezprawnego i rzeczywistego zamachu na
jakiekolwiek dobro chronione prawem.
3.
O obronie koniecznej możemy mówić zarówno przy odpieraniu zamachu na dobro własne (tzw. obrona własna),
jak i cudze, także społeczne (tzw. pomoc konieczna).
4.
Zamachem jest każdy czyn człowieka skierowany ku temu, by istniejący stan zmienić przez naruszenie dobra
prawnego lub stworzenie sytuacji realnie grożącej niebezpieczeństwem takiego naruszenia.
5.
Najczęściej zamach przybiera formę działania połączonego ze stosowaniem przymusu fizycznego, może nim być
jednak także agresja słowna (np. groźba czy wypowiadanie obelżywych słów). Może on również przybrać formę
zaniechania, gdy grozi ono spowodowaniem kryminalnie bezprawnego skutku lub oznacza utrzymywanie
bezprawnego stanu, np. bierny opór przeciwko opuszczeniu zajmowanego bezprawnie pomieszczenia (por. wyrok
SN z 22 sierpnia 1996 r., IV KKN 48/96, OSP 1997, z. 10, poz. 187).
W związku z treścią art. 2 zaniechanie w formie niewykonania obowiązku można potraktować jako zamach
uzasadniający zastosowanie obrony koniecznej tylko wtedy, gdy z sytuacji wynika, że naruszeniu dobra
chronionego prawnie może zapobiec jedynie osoba, na której taki obowiązek ciążył, a która dopuszcza się
zaniechania jego wykonania (np. ojciec dziecka odmawia poddania się transfuzji krwi w celu ratowania jego życia
- por. K. Buchała, Prawo karne materialne, Warszawa 1989, s. 250).
6.
Zamach musi być rzeczywisty, tj. musi istnieć obiektywnie, a nie być jedynie wytworem wyobraźni osoby czującej
się zaatakowaną. W takim bowiem wypadku może znaleźć zastosowanie co najwyżej art. 29 (tzw. błąd co do
kontratypu).
Zamach jest bezprawny wtedy, gdy czyn (działanie lub zaniechanie) będący jego emanacją narusza zakaz prawny
podejmowania określonych zachowań lub stanowi niewykonanie prawnego nakazu ich podjęcia. Zakaz lub nakaz
taki może wynikać z normy prawnokarnej, ale jego źródłem mogą być także inne normy prawa powszechnego
(cywilnego, administracyjnego itp.).
Do stosowania obrony koniecznej nie jest jednak wymagane, aby zamach był zawiniony przez sprawcę, a tym
bardziej nie ma znaczenia, z jaką formą jego zawinienia będziemy mieli do czynienia (umyślność czy
nieumyślność).
7.
Obrona konieczna przeciwko działaniom funkcjonariusza publicznego nie jest z reguły dopuszczalna, gdyż
działania te co do zasady nie są bezprawne. Będzie ona jednak dopuszczalna przy alternatywnym zaistnieniu
jednej z dwóch okoliczności:
1) określone działania podjęte przez funkcjonariusza nie mieściły się w zakresie jego uprawnień
służbowych, a więc nie przysługuje im nawet domniemanie legalności;
2) działania takie stanowią nadużycie przez funkcjonariusza jego uprawnień służbowych, a w szczególności
świadome naruszenie procedur przewidzianych dla realizacji tych uprawnień (np. policjant bije
zatrzymanego pałką po głowie - zob. wyrok SN z 2 grudnia 1972 r., Rw 1236/72, niepubl.).
W tych wypadkach działania funkcjonariusza tracą charakter czynności prawnych i stają się bezprawnym
zamachem, w pełni uzasadniającym możliwość jego odparcia na zasadzie obrony koniecznej.
Nie można jednak powoływać się na obronę konieczną, gdy funkcjonariusz publiczny działa w granicach swoich
uprawnień i zgodnie z przewidzianymi procedurami, lecz obiektywnie błędnie (np. pomyłkowo zatrzymuje pod
zarzutem popełnienia przestępstwa inną osobę, niż należało). Jeśli jednak adresat takiego działania poniósłby w
związku z nim poważny i niedający się restytuować w drodze prawnej uszczerbek swoich dóbr, możliwe jest
czynne przeciwstawienie się takim działaniom funkcjonariusza na podstawie art. 26 § 1 (stan wyższej
konieczności), co ma praktyczne znaczenie przez wzgląd na subsydiarny charakter stanu wyższej konieczności,
którego brak obronie koniecznej.
8.
Wykluczona jest w zasadzie możliwość przyjęcia działania w obronie koniecznej w wypadku uczestnictwa w bójce,
gdyż ta jest przedsięwzięciem bezprawnym (zob. wyrok SA w Katowicach z 19 października 2005 r., II AKa
344/05, LEX nr 567433). Możliwość powołania się na ten kontratyp zachodzi wtedy, gdy osoba włączająca się do
bójki występuje w celu przywrócenia porządku publicznego i uśmierzenia owego bezprawnego zdarzenia, a nie
np. przyjścia z pomocą jednemu z jej uczestników (por. wyrok SN z 26 lipca 1971 r., IV KR 119/71, OSNKW
1971, nr 12, poz. 190, a także wyrok SN z 2 kwietnia 2009 r., IV KK 397/08, Biul. PK 2009, nr 6, s. 29) lub gdy
osoba biorąca udział w bójce z zamiarem zaprzestania dalszego bicia poniechała wszelkich działań agresywnych,
a następnie została zaatakowana przez pozostałych uczestników bójki.
Powyższy mechanizm jest w istocie pewnym uproszczeniem, ten bowiem, kto włącza się do bójki dla
przywrócenia porządku, oraz ten, kto z bójki się wycofuje, jej uczestnikiem nie jest (w pierwszym
przypadku - jeszcze nie jest, o ile w ogóle będzie; w drugim - już nie jest). W sumie więc, przy takim
ujęciu, jako zasadne jawi się przyjęcie, że uczestnikom bójki prawo do obrony koniecznej nigdy nie
przysługuje (z zastrzeżeniem poniższego twierdzenia, zdanie drugie).
W wypadku gdy w starciu uczestniczą dwie osoby, które dobrowolnie podejmują walkę wręcz, a brak podstaw do
przyjęcia, że jedna z nich dokonuje zamachu na życie lub zdrowie drugiego uczestnika walki, druga zaś działa w
obronie koniecznej, fakt występowania uczestnika walki w podwójnej roli (napastnika i napadniętego) nie pozwala
na przyjęcie, że zaistniała sytuacja uprawnia jednego z walczących do bezkarnego działania pozostającego pod
ochroną art. 22 [obecnie art. 25 - przyp. M.B., M.F.] - zob. wyrok SN z 9 czerwca 1988 r., I KR 168/88, "Gazeta
Prawnicza" 1989, nr 2, s. 6; wyrok SA w Katowicach z 23 sierpnia 2001 r., II AKa 282/01, Prok. i Pr.-wkł. 2002,
nr 7-8, poz. 14; wyrok SA w Krakowie z 5 grudnia 2003 r., II AKa 256/03, KZS 2004, z. 1, poz. 26. Jednakże i
podczas wzajemnej bijatyki może powstać sytuacja, która uprawni jedną ze stron do działania w obronie
koniecznej (np. jeden z adwersarzy sięgnie po nóż, broń itp., co zasadniczo zmienia dotychczasową dynamikę i
scenariusz bójki) - zob. wyrok SN z 27 maja 1925 r., KR 125/25, OSP 1925, poz. 518).
9.
Funkcjonariusz publiczny (np. policjant) nie jest pozbawiony możliwości powołania się na działanie w obronie
koniecznej. Może on być także obiektem bezprawnego zamachu. W wypadku gdy działa w celu przywrócenia ładu
i porządku publicznego lub wykonuje inne obowiązki służbowe, podstawę prawną jego działań stanowi kontratyp
tzw. realizacji obowiązków służbowych. Ocena legalności tych działań (a tym samym wyłączenie ewentualnej
odpowiedzialności karnej za ich skutki) opiera się na tym właśnie kontratypie, a nie na kontratypie obrony
koniecznej, który jest przezeń niejako "wyprzedzony". O legalności tych działań decydują przepisy określające
sposób realizacji tych obowiązków. Odnosi się to zwłaszcza do użycia podczas takich działań broni palnej (kwestię
dopuszczalności jej użycia w takich przypadkach regulował art. 17 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji, tekst
jedn.: Dz. U. z 2015 r. poz. 355 ze zm., obecnie zaś - po jego uchyleniu przez art. 59 pkt 3 ustawy z 24 maja
2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. Dz. U. z 2013 r. poz. 628 ze zm. - rozstrzyga o
tym art. 45 tejże ustawy) - zob. postanowienie SN z 27 października 1994 r., III KRN 144/94, OSNKW 1995, nr
1-2, poz. 3.
Na działanie w ramach kontratypu obrony koniecznej funkcjonariusz publiczny będzie się mógł powołać dopiero
wtedy, gdy mimo prawidłowego realizowania procedur wynikających z obowiązków służbowych powstała sytuacja
uzasadniająca zastosowanie obrony koniecznej, a funkcjonariusz stał się obiektem bezpośredniego, rzeczywistego
i bezprawnego zamachu. Interesujące stanowisko zajął w zbliżonej kwestii SA w Katowicach w wyroku z 24
czerwca 2008 r., II AKa 41/08, KZS 2008, z. 9, poz. 51, odnośnie do tzw. pacyfikacji milicyjnych w okresie stanu
wojennego, stwierdzając, że "w sytuacji gdy prowadzona pacyfikacja nie stanowiła akcji o charakterze obronnym,
a była typowym działaniem zaczepnym nie można mówić o obronie koniecznej. Ten, kto przewidując możliwość
zamachu i mogąc tego uniknąć doprowadza do sytuacji umożliwiającej jego dokonanie, wychodzi mu "naprzeciw",
prowokując niejako napastnika do zamachu nie może powoływać się na obronę konieczną".
10.
Zamach jest bezpośredni nie tylko wtedy, gdy dane dobro prawnie chronione zostało już wprost zaatakowane
(np. na osobę zaatakowaną spadły pierwsze ciosy), ale i wtedy, gdy z przebiegu całego zdarzenia wynika wysoki
stopień prawdopodobieństwa, że dobro to zostanie zaatakowane natychmiast. Musi tu istnieć wysoce
spotencjonalizowane niebezpieczeństwo takiego ataku, co oznacza, że wystarcza sam stan wysokiego zagrożenia
naruszenia dobra. Zamach taki rozpoczyna się już w chwili, gdy zachowanie sprawcy ukierunkowane na
naruszenie dobra prawnego jest tak zaawansowane, że brak przeciwdziałania doprowadzi do istotnego
niebezpieczeństwa dla dobra prawnego (podobnie W. Grzeszczyk, Zamach uzasadniający prawo do obrony
koniecznej, Prok. i Pr. 2000, nr 5, s. 129). Bezpośredniość zamachu zachodzi, gdy czyn napastnika przeszedł z
fazy przygotowania do fazy usiłowania (zob. wyroki SN: z 11 grudnia 1978 r., II KR 266/78, OSNKW 1979, nr 6,
poz. 65; z 31 marca 1988 r., I KR 60/88, OSNKW 1988, nr 9-10, poz. 64; z 24 lipca 1997 r., III KKN 261/96,
Prok. i Pr.-wkł. 1998, nr 1, poz. 1; z 4 lutego 2002 r., V KKN 507/99, OSNKW 2002, nr 5-6, poz. 38). Nie może
jednak na obronę konieczną powołać się osoba, która instaluje urządzenia mogące spowodować śmierć lub
uszczerbek na zdrowiu potencjalnego napastnika (np. złodzieja domowego), gdyż nie ma tu bezpośredniego
zagrożenia (podobnie W. Grzeszczyk, Zamach..., s. 130). Pogląd, że art. 25 nie nakłada obowiązku osobistego
udziału w działaniu obronnym - a więc nieuprawnione jest odmówienie prawa do obrony koniecznej w przypadku
zastosowania urządzeń technicznych, w treści art. 25 bowiem takiego zawężenia dopatrzeć się nie sposób -
wydaje się zbyt daleko idący (jako że bezpośredniości zamachu nie można domniemywać), choć z pewnością
godny uwagi (zob. np. J. Wawrowski, Obrona konieczna a zabezpieczenia techniczne, Prok. i Pr. 2006, nr 9, s.
33).
Granicami bezpośredniości nie są więc dosłownie i motorycznie pojmowane granice rozpoczęcia i zakończenia
ataku naruszającego dane dobro, lecz granice powstania i - odpowiednio - ustania bezpośredniego
niebezpieczeństwa dla dobra chronionego prawem (zob. postanowienie SN z 1 lutego 2006 r., V KK 238/05,
OSNKW 2006, nr 3, poz. 29). Możliwe jest stosowanie obrony koniecznej także wtedy, gdy zamach wprawdzie
już się zakończył, jednak wywołany nim stan bezprawny trwa dalej (np. bezprawne pozbawienie wolności,
ucieczka złodzieja z łupem). Bezpośredniość zamachu istnieje również wówczas, gdy po pierwszym ataku i krótkiej
przerwie napastnik zmierza do powtórzenia ataku, a istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zamiar swój
zrealizuje natychmiast lub w najbliższej chwili (por. wyrok SN z 8 lutego 1985 r., IV KR 18/85, OSNKW 1985, nr
11-12, poz. 92; por. też wyrok SA w Krakowie z 6 października 2004 r., II AKa 183/04, Prok. i Pr.-wkł. 2005, nr
6, poz. 11). O tym, czy istnieje bezprawny i bezpośredni zamach na dobro chronione prawem, decyduje
zachowanie osoby atakującej w całym przebiegu zdarzenia, a nie tylko ten fragment, który odnosi się do podjęcia
akcji obronnej przez osobę zaatakowaną (zob. wyrok SN z 31 marca 1988 r., I KR 60/88, OSNKW 1998, nr 9-10,
W wypadku przestępstw trwałych obrona konieczna jest dopuszczalna przez cały czas trwania stanu bezprawnego
wywołanego przez sprawcę (np. bezprawne pozbawienie człowieka wolności). W przypadku zachowań
składających się na przestępstwo ciągłe obrona konieczna dopuszczalna jest jedynie wobec konkretnych
zachowań (czynów) składających się na to przestępstwo, a nie w okresie przerw między tymi zachowaniami, które
mogą trwać nawet wiele dni lub tygodni. W wypadku przestępstw wieloczynowych, np. znęcania się nad członkiem
rodziny lub osobą zależną, obrona konieczna jest dopuszczalna jedynie wobec konkretnych aktów znęcania się,
gdyż tylko one stanowią bezpośredni zamach. Nie można natomiast rozciągnąć prawa do czynnej obrony na
okresy przerw między poszczególnymi zamachami. Dopóki niebezpieczeństwo nie ma charakteru bezpośredniego
i realnego, dopóty obrona konieczna nie przysługuje - prawo karne nie przewiduje bowiem tzw. obrony
wyprzedzającej (zob. A. Marek, Obrona konieczna w prawie karnym. Teoria i orzecznictwo, Warszawa 2008, s.
60 i n.).
11.
Cechą obrony koniecznej jest jej samoistność, będąca przeciwieństwem subsydiarności. Jest ona prawem
broniącego się i może według jego decyzji być stosowana wszędzie tam, gdzie spotka się on z bezprawnym,
rzeczywistym i bezpośrednim zamachem na dobro chronione prawem, nawet gdyby niebezpieczeństwa płynącego
z tego zamachu można uniknąć w drodze ucieczki czy prostego uchylenia się (zob. wyrok SA w Katowicach z 16
grudnia 2004 r., II AKa 420/04, Prok. i Pr.-wkł. 2006, nr 1, poz. 18). Ma ona na celu nie tylko ochronę przed
niebezpieczeństwem, lecz także kształtowanie zasady, że prawo nie powinno ustępować przed bezprawiem
(zasada vim vi repellere licet) - zob. wyrok SN z 27 lipca 1973 r., IV KR 153/73, OSNKW 1974, nr 1, poz. 5, a
także wyrok SA w Lublinie z 22 października 2008 r., II AKa 220/08, LEX nr 477862. Stanowisko wyrażone w
wyroku SA w Katowicach z 17 kwietnia 2003 r., II AKa 63/03, KZS 2003, z. 11, poz. 39, że "sprawiedliwa obrona
konieczna nie zachodzi, gdy sprawca rozmyślnie wystawia się na napad, jakkolwiek łatwo mógł go uniknąć", jest
odosobnione. Pogląd o subsydiarności obrony koniecznej jednoznacznie odrzuca SN w wyroku z 9 kwietnia 2002
r., V KKN 266/00, LEX nr 52941.
Broniący się musi jednak działać w celu odparcia zamachu, tj. musi być świadomy jego istnienia i chcieć go
odeprzeć (zob. wyroki SN: z 30 grudnia 1972 r., Rw 1312/72, OSNKW 1973, nr 5, poz. 69; z 19 lutego 1997 r.,
IV KKN 292/96, Prok. i Pr.-wkł. 1997, nr 7-8, poz. 1, a także wyrok SA w Katowicach z 18 września 2008 r., II
AKa 236/08, Prok. i Pr.-wkł. 2009, nr 6, poz. 44), co eliminuje wszelkie akty zemsty, samosądu itp.
W konsekwencji też odpieranie zamachu - choćby spełniał on wymóg bezprawności, bezpośredniości i
rzeczywistości - nie uwolni sprawcy od odpowiedzialności karnej ani jej nie zredukuje, jeżeli okoliczność, że
faktycznie działa on w warunkach kontratypu nie znajdzie odbicia w jego świadomości. Mimo kategorycznych
twierdzeń formułowanych w tym względzie przez część doktryny kwestią otwartą zdaje się pozostawać, czy w
takiej sytuacji sprawca ma odpowiadać za zwykłe przestępstwo, czy jednak odpowiedzialność ta powinna być
rekonstruowana na zasadzie usiłowania nieudolnego (por. W. Wolter, Funkcja błędu w prawie karnym, Warszawa
1965, s. 141-142).
W praktyce odpieranie zamachu będzie najczęściej polegało na działaniu, wykluczyć jednak nie można - w
specyficznym układzie sytuacyjnym - obrony przez zaniechanie, np. właściciel psa nie powstrzymuje zwierzęcia,
które samoistnie rzuciło się na zamachowca (por. M. Mozgawa, w: M. Mozgawa (red.), Kodeks karny. Komentarz,
Warszawa 2014, s. 85 i wskazane tam odesłanie bibliograficzne).
Dla stwierdzenia działania w obronie koniecznej nie jest jednak wymagane przemyślane działanie nakierowane
na odparcie zamachu - wystarcza działanie bez przemyślenia, nagła reakcja obronna w sytuacji zagrożenia, gdy
zaatakowany uświadamia sobie zamach i z własnej woli podejmuje obronę (zob. wyrok SA w Krakowie z 5
października 2006 r., II AKa 140/06, Prok. i Pr.-wkł. 2007, nr 4, poz. 15).
Jeśli więc dana osoba świadomie prowokuje inną, aby ta ją zaatakowała, po to, by następnie - pod pozorem
obrony koniecznej - naruszyć jej dobro chronione prawem, nie będzie mogła powołać się na obronę konieczną.
Jeśli jednak nie miała takiego zamiaru, choć jej zachowanie obiektywnie sprowokowało napastnika, możliwe jest
przyjęcie obrony koniecznej.
12.
Przy obronie koniecznej nie ma zastosowania ani zasada subsydiarności, ani zasada proporcjonalności dóbr
(wyrok SN z 12 października 1960 r., IV K 582/60, PiP 1961, z. 4-5, s. 836-838). Artykuł 25 § 1 nie wymaga
proporcjonalności między wartością dobra zaatakowanego przez napastnika a wartością dobra naruszonego w
wyniku stosowania obrony koniecznej. Z § 2 wynika jedynie warunek proporcjonalności sposobu obrony do
niebezpieczeństwa zamachu. Nie istnieją żadne jednoznaczne teoretyczne kryteria współmierności środków i
sposobów obrony do niebezpieczeństwa zamachu. Prawidłowa ocena zależy zawsze od szczegółowej analizy
konkretnego zdarzenia, a zwłaszcza dynamiki zamachu, która determinuje stopień zagrożenia (wyrok SA w
Warszawie z 8 sierpnia 2002 r., II AKa 255/02, OSA 2003, z. 4, poz. 30). Dla oceny tego zamachu podstawowe
znaczenie będzie mieć zarówno jego motoryczna intensywność, na którą złożą się takie cechy, jak: użyte przez
napastnika środki, jego możliwości i kwalifikacje, determinacja w działaniu, element zaskoczenia, natężenie
działań agresywnych, właściwości, jak i cechy atakującego i tym podobne okoliczności modalne zamachu (zob.
A. Marek, Prawo..., 2006, s. 168, oraz wyroki SN: z 6 września 1989 r., II KR 39/89, OSNPG 1990, nr 2, poz. 16;
z 17 września 1997 r., III KKN 316/96, KZS 1998, z. 3, poz. 11).
W doktrynie podnosi się niekiedy, że obrona konieczna - prócz ujęcia technicznego wynikającego wprost z art. 25
§ 1 - ma także swój wymiar społeczny (moralno-etyczny), limitujący prawo broniącego do obrony
takich tylko dóbr, które nie pozostają w rażącej dysproporcji z dobrem naruszanym przez defensora
(tak np. L. Gardocki, Prawo..., 2015, s. 121). Konsekwencją takiego założenia staje się niekiedy także przyjęcie
zasady względnej subsydiarności. Nie dewaluując powagi problemu, można jednak uznać, że taka interpretacja
pozostaje w sprzeczności z rezultatami wykładni językowej art. 25 § 1, w sposób nieuprawniony (i chyba raczej
niepożądany) ograniczając prawo napadniętego do obrony, do czego brak jest przyzwolenia społecznego i
uzasadnienia kryminalnopolitycznego, w takiej bowiem sytuacji - przynajmniej w skrajnych przypadkach - prawo
ustąpić musiałoby przed bezprawiem (por. uwaga 13 in fine oraz 14 in fine).
13.
U źródeł wszelkich kontratypów leży rozważenie określonej kolizji dóbr z punktu widzenia społecznej celowości
rozstrzygnięcia priorytetów wynikających z tej kolizji. Przy ocenie niebezpieczeństwa zamachu należy uwzględnić
rozmiary szkody dla chronionego prawem dobra, którą może spowodować zamach. Niebezpieczeństwo zamachu
jest więc sumą motorycznej intensywności zamachu oraz wartości zaatakowanego dobra, tj. rozmiarów
uszczerbku, którego może doznać w jego wyniku. Niebezpieczeństwo zamachu będzie więc tym większe, im
większa jest jego motoryczna intensywność (nawet przy niewielkiej wartości zaatakowanego dobra) lub im
większa jest wartość zaatakowanego dobra (nawet przy niewielkiej motorycznej intensywności zamachu) - zob.
wyrok SN z 17 września 1997 r., III KKN 316/96. W tym też kontekście należy rozpatrywać problem obrony tzw.
dóbr subminimalnych (o obiektywnie małej wartości). Wyłączanie z góry jednak możliwości obrony takich dóbr,
jeśli ich efektywna obrona pociągałaby za sobą konieczność narażenia na niebezpieczeństwo cennych dóbr
napastnika, jak np. życie czy zdrowie (co sugeruje J. Giezek, Glosa do postanowienia SN z 3 stycznia 2002 r., IV
KKN 635/97, PiP 2002, z. 11, s. 106), nie wydaje się uzasadnione.
Ocena niebezpieczeństwa zamachu musi być dokonywana według kryteriów ex ante, a nie ex post, gdyż tylko z
takiej perspektywy może ją ocenić zaatakowany.
14.
W relacji do niebezpieczeństwa zamachu należy oceniać intensywność obrony. Ponieważ napadnięty ma nie tylko
prawo do obrony, lecz także prawo do obrony skutecznej, może on użyć wszelkich środków i technik stwarzających
realną szansę na odparcie zamachu, nawet gdyby napastnik nie używał takich środków i technik. Dopuszczalne
jest użycie niebezpiecznego narzędzia nawet w sytuacji, gdy atakujący używa jedynie siły fizycznej, o ile
napadnięty nie dysponuje innym środkiem obrony (zob. wyrok SA w Krakowie z 31 sierpnia 2005 r., II AKa
168/05, KZS 2005, z. 10, poz. 23). Osobie w czasie trwania bezprawnego ataku nie można stawiać
przekraczających zdrowy rozsądek wymagań doboru narzędzi służących do odparcia ataku. Racjonalność takich
ocen musi ulec modyfikacjom wynikającym z kolei z oceny konkretnych warunków, w jakich atak ma miejsce.
Sposób odpierania ataku jest bowiem zwykle zdeterminowany czasem i miejscem takiej akcji oraz jej
intensywnością i gwałtownością, ograniczającymi u atakowanego możliwość chłodnego rozumowania przy
podejmowaniu decyzji co do sposobu obrony (zob. wyrok SA w Warszawie z 3 kwietnia 1997 r., II AKa 81/97,
KZS 1997, z. 11-12, poz. 72). Osoba napadnięta ma prawo odpierać zamach wszelkimi dostępnymi środkami,
które są konieczne do zmuszenia napastnika do odstąpienia od kontynuowania zamachu (zob. wyrok SN z 4
lutego 1972 r., IV KR 337/71, OSNKW 1972, nr 5, poz. 83). Fakt nielegalnego posiadania przez zaatakowanego
broni palnej nie wyłącza możliwości posłużenia się nią w obronie koniecznej (zob. postanowienie SN z 17 czerwca
2003 r., II KK 42/03, OSNSK 2003, poz. 1305), odpieranie zamachu nie jest bowiem "rycerskim pojedynkiem" i
to napastnika obciąża ryzyko szkodliwych dla niego następstw. Napadnięty ma prawo do obrony skutecznej -
także gdy napastnik atakuje gołymi rękami. Nie można zaatakowanemu stawiać wymagań co do sposobu obrony
czy doboru narzędzi, o ile mieszczą się one w granicach konieczności. Kwestia, w jakim stopniu zamach był
niebezpieczny, to problem współmierności podjętych działań obronnych, a zatem granic obrony koniecznej, a nie
samego prawa do obrony koniecznej (zob. wyrok SA w Lublinie z 18 sierpnia 2009 r., II AKa 99/09, KZS 2010,
z. 11, poz. 52).
Przy ocenie relacji intensywności obrony do niebezpieczeństwa zamachu rozmiary szkody wyrządzonej przez
broniącego się powinny być wzięte pod uwagę jedynie jako kryterium pomocnicze. Oceniając zdarzenie, nie wolno
sugerować się przede wszystkim rozmiarami tych następstw. Nieuzasadnione wydaje się więc stanowisko, zgodnie
z którym poświęcenie życia napastnika możliwe jest jedynie wówczas, gdy zamach groził pozbawieniem wolności
lub spowodowaniem śmierci albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (zob. P. Hofmański, W sprawie nowelizacji
przepisów o obronie koniecznej, w: P. Hofmański (red.), Z problematyki prawa karnego, Białystok 1994, s. 79-
102). W złagodzonej nieco formie (ograniczonej do umyślnego pozbawienia życia) reprezentuje je również A.
Marek (w: Prawo..., 2006, s. 70; tenże, Kodeks..., 2005, s. 166-167) oraz A. Wąsek (Kodeks..., t. 1, 1999, s.
313).
Powołanie się przez jego zwolenników na art. 2 ust. 2 lit. a EKPCz wydaje się tu nieuzasadnione, gdyż z kontekstu
tego przepisu wynika, że ma on zastosowanie raczej do relacji państwo - obywatel, a już w każdym razie odnosi
się jedynie do przypadków umyślnego pozbawienia życia (zob. wyrok SA w Lublinie z 19 października 1999 r., II
AKa 151/99, Prok. i Pr.-wkł. 2000, nr 3, poz. 23).
Oceniając proporcje między niebezpieczeństwem zamachu a współmiernością obrony, można się posłużyć
kryterium minimum gwarancji skuteczności, tj. oceną, czy broniący się - z punktu widzenia ocenionego ex ante
niebezpieczeństwa zamachu - użył środków gwarantujących mu sukces w jego odparciu możliwie "najtańszym
kosztem" z punktu widzenia szkody, którą wyrządził napastnikowi. Zbliżone stanowisko zaprezentował SA w
Krakowie w wyroku z 28 marca 2007 r., II AKa 23/07, Prok. i Pr.-wkł. 2007, nr 10, poz. 23). Interpretacja taka
nie może jednak prowadzić nigdy do wykluczenia a limine możliwości zastosowania skutecznej obrony koniecznej,
zwłaszcza w sytuacjach, gdy obiektywna wartość zaatakowanego dobra byłaby niewielka (zob. wyrok SA w Łodzi
z 7 lutego 2006 r., II AKa 4/06, Prok. i Pr.-wkł. 2007, nr 5, poz. 34), utrwalałoby to bowiem "moralność drobnych
złodziei" i przeczyłoby podstawom aksjologii obrony koniecznej.
15.
Obok opisanego wprost w § 2 art. 25 tzw. ekscesu intensywnego (sposób obrony niewspółmierny do
niebezpieczeństwa zamachu) zgodnie z utrwalonym orzecznictwem i doktryną występuje tam również tzw. eksces
ekstensywny (obrona przedwczesna - defensio antecedens lub spóźniona - defensio subsequens), polegający na
niezborności temporalnej obrony i zamachu. Ma on miejsce w wypadku stosowania obrony, gdy zamach nie wszedł
jeszcze w fazę tworzącą zagrożenie dla chronionego dobra lub gdy zagrożenie to już nie istnieje, gdyż zamach
się zakończył. Jeśli osoba działa w przeświadczeniu, że odpiera zamach (w związku z czym działa w warunkach
okoliczności wyłączającej odpowiedzialność karną), co jednak nie zachodzi z braku obiektywnej bezpośredniości
zamachu (urojona obrona konieczna), natomiast to obiektywnie błędne przeświadczenie jest jednak
usprawiedliwione, to istnieje możliwość kwalifikacji takiego czynu nie na podstawie art. 25 § 2, lecz zgodnie z art.
29. Dla takiej osoby może się to okazać bardziej korzystne, gdyż wyrok, w którym sąd na podstawie art. 25 § 2
odstępuje od wymierzenia kary, jest wyrokiem skazującym, orzeczenie zaś wydane na podstawie art. 29 takiego
charakteru nie ma (zob. A. Błachnio, Krytycznie na temat tzw. defensio antecedens, PiP 2005, z. 7).
Czyny popełnione w ramach wymienionych ekscesów są czynami bezprawnymi, a nie szczególnymi postaciami
obrony koniecznej. Uwzględniając szczególną sytuację motywacyjną ich sprawców, sąd może jednak zastosować
nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia (sędziowskie prawo darowania kary).
Ponieważ mamy tu do czynienia z instytucją ze sfery tzw. sądowego wymiaru kary, sąd przy stosowaniu art. 25
§ 2 pomocniczo może posłużyć się ogólnymi przesłankami opisanymi w art. 53. Aby zastosować przepis o
ekscesach obrony koniecznej, niezbędne jest jednak wstępne stwierdzenie, że ekscedent działał w ramach
ogólnych przedmiotowych warunków obrony koniecznej. Tam bowiem, gdzie w ogóle nie ma warunków obrony
koniecznej, nie może powstać problem przekroczenia jej granic (wyrok SN z 24 września 1968 r., IV KR 167/68,
OSNKW 1969, nr 2, poz. 26).
Do zastosowania art. 25 § 2 niezbędne jest, aby sprawca zawinił swój eksces (także i nieumyślnie, a nie tylko
umyślnie, jak to wynikałoby z orzecznictwa SN - zob. wyrok z 11 sierpnia 1972 r., II KR 109/72, OSNKW 1973,
nr 2-3, poz. 29, a także postanowienie z 3 stycznia 2002 r., IV KKN 635/97, OSNKW 2002, nr 5-6, poz. 39). Jeśli
sprawca dopuścił się wprawdzie obiektywnie działania ekscesowego, jednak nie było ono przez niego zawinione,
zastosowanie znajdzie art. 29 zdanie pierwsze. W wypadku nieumyślnie zawinionego ekscesu może się okazać,
że korzystniejsze dla sprawcy będzie zastosowanie art. 25 § 2 niż art. 29 zdanie drugie (gdyż stwarza możliwość
odstąpienia od wymierzenia kary, czego art. 29 nie przewiduje).
Zmianą art. 25 § 3 przez nowelizację z 5 listopada 2009 r. wprowadzono nieznaną wcześniej polskiemu
ustawodawstwu instytucję obligatoryjnej ustawowej klauzuli niekaralności, jeżeli eksces obrony koniecznej był
wynikiem wpływu strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu. Odnosi się ona jedynie
do ekscesu intensywnego oraz ekstensywnego w formie defensio subsequens, jako że ustawodawca mówi tu o
"usprawiedliwieniu okolicznościami zamachu", co wyklucza defensio antecedens, tam bowiem zamach jeszcze nie
powstał.
Strach i wzburzenie są zjawiskami ze sfery psychiki napadniętego powodującymi, że emocje zaczynają brać górę
nad intelektem (co zbliża je do tzw. stanu silnego wzburzenia, o którym mowa w art. 148 § 4, choć w przypadku
art. 25 § 3 nie wymaga się, aby strach czy wzburzenie było silne). Strach to termin potoczny i psychologiczny na
oznaczenie ogółu przykrych wzruszeń i uczuć pochodzących od nich, sygnalizujących niebezpieczeństwo i
przysposabiających psychicznie i fizycznie do obrony, względnie do wycofania się z zasięgu działania groźby.
Rozróżnia się dwie główne formy strachu: strach właściwy, czyli przestrach i jego różne stopnie (np. przerażenie),
oraz przeróżne lęki. Pierwszy stanowi reakcję na - pozorne czy rzeczywiste - niebezpieczeństwo bezpośrednie,
drugie są reakcjami na niebezpieczeństwa uprzytamniane w wyobraźni, tj. pod nieobecność podniety lub sytuacji
groźnej. Nie ma między nimi wyraźnej granicy (zob. J. Pieter, Słownik psychologiczny, Ossolineum 1963, s. 278-
279). Ocena, czy broniący się w chwili zdarzenia był w stanie strachu lub wzburzenia usprawiedliwionego
okolicznościami, należy jednak do organu orzekającego, a nie do biegłych (zob. wyrok SN z 5 listopada 2002 r.,
II KKN 50/01, LEX nr 75457).
W wyroku z 1 grudnia 2000 r., II AKa 295/00, "Wokanda" 2002, nr 3, s. 41, Sąd Apelacyjny w Katowicach wyraził
ciekawy, chociaż dyskusyjny, pogląd, że "skoro przekroczenie granic obrony koniecznej [...] jest zachowaniem
wyczerpującym dyspozycję przepisu art. 148 § 4 k.k., a więc zabójstwem popełnionym pod wpływem silnego
wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, to tym samym ten stan przeżyć psychicznych sprawcy [...] musi
rodzić na gruncie art. 25 § 3 k.k. decyzję o odstąpieniu od wymierzenia kary" (mowa tu o brzmieniu pierwotnym
art. 25 § 3 k.k., sprzed nowelizacji z 5 listopada 2009 r.). To założenie jest jednak błędne, ponieważ w art. 25 §
3 mowa jest tylko o "wzburzeniu", nie zaś o "silnym wzburzeniu", tak jak ma to miejsce w art. 148 § 4, wcale nie
jest zatem tak, że przekroczenie granic obrony koniecznej w wyniku wzburzenia wyczerpuje znamiona "silnego
wzburzenia" jako okoliczności uprzywilejowującej typ zabójstwa.
Do zastosowania § 3 art. 25 nie wystarcza jednak stwierdzenie obiektywnego istnienia w psychice napadniętego
tych zjawisk, gdyż w większości typowych wypadków będą one występować (zob. wyrok SN z 22 lutego 2007 r.,
WA 6/07, Prok. i Pr.-wkł. 2007, nr 6, poz. 2).
Dla zastosowania instytucji przewidzianej w art. 25 § 3 konieczne jest to, aby podmiot tej regulacji był osobą
atakowaną, a nie atakującą. Napastnik nie może korzystać z jej dobrodziejstwa, nawet gdyby dynamika wydarzeń
przybrała niekorzystny dla niego przebieg (podobnie wyrok SA w Katowicach z 28 lutego 2006 r., II AKa 30/06,
Prok. i Pr.-wkł. 2006, nr 11, poz. 22). Niezbędne jest, aby były one (tj. strach lub wzburzenie) usprawiedliwione
okolicznościami zamachu. O przyjęciu tego "usprawiedliwienia" będzie decydować organ orzekający,
uwzględniając takie okoliczności, jak: poważne zagrożenie, wielka wartość zaatakowanego dobra, natężenie i
brutalność ataku, zaskoczenie, duża liczba napastników, wiek i sprawność fizyczna napastnika i napadniętego.
Sytuacja opisana w art. 25 § 3 musi być ograniczona do takich tylko wypadków, w których przyjęto, że
okoliczności zamachu, ocenione obiektywnie, racjonalnie tłumaczą wywołanie strachu lub wzburzenia, a stan ten
przesądził o sposobie odparcia zamachu (zob. postanowienie SN z 14 lutego 2002 r., II KKN 337/01, OSNKW
2002, nr 7-8, poz. 66). Ważne jest również ustalenie, że strach lub wzburzenie były przyczyną sprawczą
przekroczenia granic obrony koniecznej, przy której braku sprawca nie dopuściłby się owego przekroczenia (zob.
M. Szczepaniec, Przekroczenie granicy obrony koniecznej motywowane strachem lub wzburzeniem
usprawiedliwionym okolicznościami zamachu, Prok. i Pr. 2000, nr 9, s. 20).
W wyniku nowelizacji z 5 listopada 2009 r. zmienił się charakter prawny instytucji opisanej uprzednio w art. 25 §
3. W swojej wersji sprzed nowelizacji mieściła się ona w sferze sędziowskiego wymiaru kary, w każdym zaś razie
- aktu sądowego wymiaru sprawiedliwości. Skoro bowiem ustawodawca używał zwrotu "sąd odstępuje od
wymierzenia kary", oznaczało to, że czyn popełniony w opisanych tam okolicznościach nadal pozostaje
przestępstwem, a jedynie ze względu na szczególne okoliczności ustawodawca wyraża wolę, by po ich rozpoznaniu
ze względu na znaczne obniżenie stopnia winy sąd odstąpił od wymierzenia kary. Obecnie - w związku z użyciem
sformułowania "nie podlega karze" - instytucja tam opisana zyskuje formę tzw. ustawowej klauzuli niekaralności.
Oznacza to - na mocy art. 17 § 1 pkt 4 k.p.k. - konieczność umorzenia postępowania przygotowawczego. Rodzi
to obawy natury konstytucyjnej, może bowiem ograniczać prawo do sądu, którego konstytucyjne uprawnienia
przekazywane są w ręce prokuratora. Nie sposób też nie dostrzec, że przewidziane dotychczas w kodeksie karnym
przypadki występowania tzw. ustawowej klauzuli bezkarności opierały się na konstrukcji szeroko rozumianego
dobrowolnego czynnego żalu (z czym tenże "supereksces" obrony koniecznej nie ma nic wspólnego). Powstaje
też pytanie, czy działanie w ramach owego "superekscesu" odbiera czynowi popełnionemu w związku z nim cechę
przestępstwa, a więc nie przysługuje przeciwko takiemu czynowi ekscedenta obrona konieczna, i jaka byłaby
przyczyna utraty tej cechy - brak winy czy bezprawności, czy też nie (doktryna polska nie zajmuje w tej kwestii
stanowiska) i wówczas obronę konieczną można stosować. Wydaje się, że słuszniejsze jest rozwiązanie drugie -
co jest bowiem ekscesem obrony koniecznej (nawet "superekscesem"), nie może być obroną konieczną. Poza
tym pojawia się tu niejako dialektycznie podwójne niebezpieczeństwo: z jednej strony nadużywania tej nowej
instytucji na etapie postępowania przygotowawczego, z drugiej zaś - nadmiernie ostrożnego podejścia przez
prokuratorów do jej stosowania i "zrzucenie go", wbrew intencji ustawodawcy, na barki sądów, jak to miało
miejsce przed nowelizacją.
Od 8 czerwca 2010 r. ustawodawca zrezygnował zatem z obligatoryjnego odstąpienia od wymierzenia kary osobie
działającej z przekroczeniem granic obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych
okolicznościami zamachu i unormował, że osoba taka nie podlega karze. Sytuacja procesowa osoby, wobec której
sąd musi odstąpić od wymierzenia kary, i osoby, która karze nie podlega, jest diametralnie różna.
W pierwszym z tych przypadków wina takiej osoby jest stwierdzana w postępowaniu karnym w sentencji wyroku
skazującego, w drugim zaś - wyrok skazujący nie może w ogóle zapaść, niepodleganie karze stanowi bowiem
negatywną przesłankę procesową.
Od 8 czerwca 2010 r. zatem osoba przekraczająca granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub
wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu nie będzie już stygmatyzowana wyrokiem skazującym,
a nawet nie powinno być prowadzone wobec niej postępowanie karne.
Omawiana sytuacja rozciąga się również na kwestię wpisu do Krajowego Rejestru Karnego danych osoby
działającej w warunkach art. 25 § 3. Odmiennie niż przed nowelizacją - wpis taki nie jest dopuszczalny. Jak
bowiem stanowi art. 1 ust. 2 ustawy z 24 maja 2000 r. o Krajowym Rejestrze Karnym (tekst jedn.: Dz. U. z 2015
r. poz. 1036 ze zm.), w rejestrze gromadzi się dane o osobach, co do których zapadły rozstrzygnięcia
enumeratywnie wymienione we wskazanym przepisie, przy czym ustawodawca wśród nich nie wymienił
postanowienia bądź wyroku umarzającego postępowanie karne. Treść ustawy nie pozostawia zatem wątpliwości,
że nie ma podstawy prawnej do ujawnienia w KRK danych osoby, co do której umorzono postępowanie.
Bezpodstawne są więc obawy związane ze stygmatyzacją osoby przekraczającej granice obrony koniecznej przez
wpis do KRK.
Problem nowej konstrukcji art. 25 § 3 stał się zresztą przedmiotem ożywionej dyskusji w piśmiennictwie polskim
(zob. P. Gensikowski, Nowelizacja art. 25 § 3 kodeksu karnego, Prok. i Pr. 2009, nr 9).
Analogicznie, krytyczny pogląd w tej mierze wyraża M. Bojarski: "Teraz o tym, czy była obrona konieczna, czy
nastąpiło jej przekroczenie, może decydować dzielnicowy z prokuratorem, a nie sąd" (zob. M. Bojarski, Głos w
dyskusji, w: P. Zieliński (red.), Polityczność przestępstwa. Prawo karne jako instrument marketingu politycznego.
Konferencja, Warszawa, 12 maja 2011, Warszawa 2011, s. 56). Słusznie zauważyła też M. Teleszewska, że "w
pełni zasadne jest wprawdzie uregulowanie art. 25 § 3 k.k., z którego wynika prawo zaatakowanego do odparcia
skierowanego na niego zamachu, i nawet jeśli przekracza granice obrony koniecznej, nie powinien ponieść
konsekwencji prawnych", choć mogą one wydawać się zbyt skrajne (zob. M. Teleszewska, Przekroczenie granic
obrony koniecznej wynikające ze strachu lub silnego wzburzenia, MoP 2013, nr 24, s. 1311).
Mimo powyższych wątpliwości nie sposób nie docenić jednak pewnych korzyści w płaszczyźnie procesowej,
płynących z przedmiotowej zmiany. Prócz sygnalizowanego przed momentem pożądanego braku stygmatyzacji
ekscedenta stawianego w roli oskarżonego, niezależnie od finalnej konkluzji procesowej, niewątpliwą zaletą
nowelizacji - choć będącą konsekwencją niepożądanego chyba w swojej istocie przesunięcia kompetencji - jest
odciążenie sądów, rzutujące na całą ekonomikę postępowania karnego. Inna sprawa, że obawy te wydawać się
mogą nieco przesadzone, w istocie bowiem nie muszą one prowadzić do osłabienia pozycji ekscedenta, sąd nie
traci przecież uprawnień do jego uwolnienia od odpowiedzialności karnej, ekscedent zaś zyskuje w zasadzie
dodatkową szansę na korzystne rozstrzygnięcie jeszcze na etapie przedsądowym. Jeśli więc w ocenie
"dzielnicowego i prokuratora" brak będzie podstaw do zastosowania przepisu art. 17 § 1 pkt 4, to przed
oskarżonym ekscedentem jest jeszcze perspektywa uniknięcia kary przed sądem.
17.
Ustawa z 26 listopada 2010 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz ustawy o Policji (Dz. U. Nr 240, poz. 1602),
która weszła w życie 22 marca 2011 r., do dotychczasowego brzmienia art. 25 § 1-3 dodała § 4 i 5, z czego
ustawodawca wycofał się niespełna 5 lat później (zob. uwaga 18).
dobrowolnego czynnego żalu (z czym tenże "supereksces" obrony koniecznej nie ma nic wspólnego). Powstaje
też pytanie, czy działanie w ramach owego "superekscesu" odbiera czynowi popełnionemu w związku z nim cechę
przestępstwa, a więc nie przysługuje przeciwko takiemu czynowi ekscedenta obrona konieczna, i jaka byłaby
przyczyna utraty tej cechy - brak winy czy bezprawności, czy też nie (doktryna polska nie zajmuje w tej kwestii
stanowiska) i wówczas obronę konieczną można stosować. Wydaje się, że słuszniejsze jest rozwiązanie drugie -
co jest bowiem ekscesem obrony koniecznej (nawet "superekscesem"), nie może być obroną konieczną. Poza
tym pojawia się tu niejako dialektycznie podwójne niebezpieczeństwo: z jednej strony nadużywania tej nowej
instytucji na etapie postępowania przygotowawczego, z drugiej zaś - nadmiernie ostrożnego podejścia przez
prokuratorów do jej stosowania i "zrzucenie go", wbrew intencji ustawodawcy, na barki sądów, jak to miało
miejsce przed nowelizacją.
Od 8 czerwca 2010 r. ustawodawca zrezygnował zatem z obligatoryjnego odstąpienia od wymierzenia kary osobie
działającej z przekroczeniem granic obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych
okolicznościami zamachu i unormował, że osoba taka nie podlega karze. Sytuacja procesowa osoby, wobec której
sąd musi odstąpić od wymierzenia kary, i osoby, która karze nie podlega, jest diametralnie różna.
W pierwszym z tych przypadków wina takiej osoby jest stwierdzana w postępowaniu karnym w sentencji wyroku
skazującego, w drugim zaś - wyrok skazujący nie może w ogóle zapaść, niepodleganie karze stanowi bowiem
negatywną przesłankę procesową.
Od 8 czerwca 2010 r. zatem osoba przekraczająca granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub
wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu nie będzie już stygmatyzowana wyrokiem skazującym,
a nawet nie powinno być prowadzone wobec niej postępowanie karne.
Omawiana sytuacja rozciąga się również na kwestię wpisu do Krajowego Rejestru Karnego danych osoby
działającej w warunkach art. 25 § 3. Odmiennie niż przed nowelizacją - wpis taki nie jest dopuszczalny. Jak
bowiem stanowi art. 1 ust. 2 ustawy z 24 maja 2000 r. o Krajowym Rejestrze Karnym (tekst jedn.: Dz. U. z 2015
r. poz. 1036 ze zm.), w rejestrze gromadzi się dane o osobach, co do których zapadły rozstrzygnięcia
enumeratywnie wymienione we wskazanym przepisie, przy czym ustawodawca wśród nich nie wymienił
postanowienia bądź wyroku umarzającego postępowanie karne. Treść ustawy nie pozostawia zatem wątpliwości,
że nie ma podstawy prawnej do ujawnienia w KRK danych osoby, co do której umorzono postępowanie.
Bezpodstawne są więc obawy związane ze stygmatyzacją osoby przekraczającej granice obrony koniecznej przez
wpis do KRK.
Problem nowej konstrukcji art. 25 § 3 stał się zresztą przedmiotem ożywionej dyskusji w piśmiennictwie polskim
(zob. P. Gensikowski, Nowelizacja art. 25 § 3 kodeksu karnego, Prok. i Pr. 2009, nr 9).
Analogicznie, krytyczny pogląd w tej mierze wyraża M. Bojarski: "Teraz o tym, czy była obrona konieczna, czy
nastąpiło jej przekroczenie, może decydować dzielnicowy z prokuratorem, a nie sąd" (zob. M. Bojarski, Głos w
dyskusji, w: P. Zieliński (red.), Polityczność przestępstwa. Prawo karne jako instrument marketingu politycznego.
Konferencja, Warszawa, 12 maja 2011, Warszawa 2011, s. 56). Słusznie zauważyła też M. Teleszewska, że "w
pełni zasadne jest wprawdzie uregulowanie art. 25 § 3 k.k., z którego wynika prawo zaatakowanego do odparcia
skierowanego na niego zamachu, i nawet jeśli przekracza granice obrony koniecznej, nie powinien ponieść
konsekwencji prawnych", choć mogą one wydawać się zbyt skrajne (zob. M. Teleszewska, Przekroczenie granic
obrony koniecznej wynikające ze strachu lub silnego wzburzenia, MoP 2013, nr 24, s. 1311).
Mimo powyższych wątpliwości nie sposób nie docenić jednak pewnych korzyści w płaszczyźnie procesowej,
płynących z przedmiotowej zmiany. Prócz sygnalizowanego przed momentem pożądanego braku stygmatyzacji
ekscedenta stawianego w roli oskarżonego, niezależnie od finalnej konkluzji procesowej, niewątpliwą zaletą
nowelizacji - choć będącą konsekwencją niepożądanego chyba w swojej istocie przesunięcia kompetencji - jest
odciążenie sądów, rzutujące na całą ekonomikę postępowania karnego. Inna sprawa, że obawy te wydawać się
mogą nieco przesadzone, w istocie bowiem nie muszą one prowadzić do osłabienia pozycji ekscedenta, sąd nie
traci przecież uprawnień do jego uwolnienia od odpowiedzialności karnej, ekscedent zaś zyskuje w zasadzie
dodatkową szansę na korzystne rozstrzygnięcie jeszcze na etapie przedsądowym. Jeśli więc w ocenie
"dzielnicowego i prokuratora" brak będzie podstaw do zastosowania przepisu art. 17 § 1 pkt 4, to przed
oskarżonym ekscedentem jest jeszcze perspektywa uniknięcia kary przed sądem.
17.
Ustawa z 26 listopada 2010 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz ustawy o Policji (Dz. U. Nr 240, poz. 1602),
która weszła w życie 22 marca 2011 r., do dotychczasowego brzmienia art. 25 § 1-3 dodała § 4 i 5, z czego
ustawodawca wycofał się niespełna 5 lat później (zob. uwaga 18).
Przedsięwzięcie to od samego początku wydawało się chybione. W istocie rzeczy dodany art. 25 § 4 mieścił się
bowiem całkowicie w zarówno przedmiotowym, jak i podmiotowym zakresie art. 25 § 1, formułującego instytucję
obrony koniecznej.
Czyny opisane w art. 25 § 4 były bez wątpienia obroną konieczną, o której mowa w art. 25 § 1. Tak "defensor
główny", jak i "uboczny" odpierają bowiem bezpośredni i bezprawny zamach na dobro chronione prawem, także
dobro "cudze" niebędące dobrem "defensora ubocznego" pozostaje przecież nadal "jakimkolwiek dobrem
chronionym prawem", o którym mowa w art. 25 § 1. Również zamachy na te dobra mają identyczny charakter
(tj. zgodnie z art. 25 § 1 są bezpośrednie i bezprawne). Przyjęcie, że zamachy te mogłyby być "inne", np. jeden
z nich byłby nie bezpośredni i bezprawny, lecz pośredni i prawny, pozostawałoby w sprzeczności z elementarną
logiką. Nikomu też, także przed wejściem w życie art. 25 § 4, nie przychodziło do głowy, by odmówić uznania za
obronę konieczną działania "defensora ubocznego", który - stosując siłę fizyczną - przegonił chuligana tłukącego
miejskie latarnie. Odpierał przecież zamach na dobro chronione prawem, choć sam nie był właścicielem tego
dobra. Obrona taka zyskała w doktrynie polskiej miano "interwencyjnej obrony koniecznej" i spotkała się z
umiarkowanym zainteresowaniem (zob. P. Palka, Interwencyjna obrona konieczna (art. 25 § 4 i 5 k.k.), Prz. Pol.
2012, nr 3).
Obaj defensorzy pozostali więc w identycznej sytuacji prawnej, gdyż bezprawność ich czynu, polegającego na
stosowaniu przemocy wobec tłukącego latarnię (niezależnie od tego, do kogo ona należała), była wyłączona. Obaj
działali przecież w obronie koniecznej, a ta jest jedna i nie ma lepszej i gorszej obrony koniecznej.
Po co więc było tworzenie "superobrony", skoro faktycznie powoduje ona jedynie pogorszenie sytuacji prawnej
tłukącego latarnię, gdyż prowadzi do skazania go, jeśli stawiałby dynamiczny opór "defensorowi ubocznemu", za
kwalifikowaną formę jednego z przestępstw przeciwko porządkowi publicznemu (chyba że czyn takiego agresora
skierowany był wyłącznie przeciwko czci i godności osobistej defensora)?
Trudno zrozumieć, o co naprawdę chodziło nowelizatorowi, a nie chcemy imputować mu działań populistycznych
z arsenału tzw. marketingu politycznego. Nawet jeżeli intencją ustawodawcy było pobudzenie społeczeństwa do
bardziej ochoczego występowania w obronie bezpieczeństwa lub porządku publicznego (a zatem nie w obronie
własnej), to zabieg ten okazał się chybiony, nie odnotowano bowiem jakiegoś widocznego wzrostu heroicznych
postaw motywowanych poczuciem obywatelskiego obowiązku w stosunku do dóbr publicznych tylko ze względu
na zwiększony zakres ochrony prawnokarnej. Trudno też w zmianach tych było dopatrywać się zresztą nagrody
w postaci premii za społecznie pożądane zachowanie defensora ubocznego, polegającej na roztoczeniu nad nim
"poważniejszej" ochrony, żadna to bowiem nagroda, która wyraża się z zwiększeniu represji wobec sprawcy.
18.
Uchylenie nowelizacją z 20 lutego 2015 r. dwóch ostatnich paragrafów art. 25 nie przyniosło dla polskiego prawa
karnego w zasadzie żadnych zmian, regulacje te zostały bowiem przeniesione do nowego art. 231b.
Wybrane orzecznictwo
19.
Prawo karne dopuszcza obronę konieczną w sytuacjach, w których istnieje możliwość uniknięcia zamachu. Osoba
napadnięta nie ma obowiązku ani ratowania się ucieczką, ani też ukrywania się przed napastnikiem, lecz ma
prawo odpierać zamach wszelkimi dostępnymi środkami, które są konieczne do zmuszenia napastnika do
odstąpienia od kontynuowania zamachu.
Miarą dopuszczalności obrony koniecznej jest nie tylko jej konieczność, lecz także podjęcie takich działań
obronnych i użycie takich środków, które nie wykraczają poza granice rzeczywistej potrzeby podyktowanej
danymi okolicznościami.
Podjęta obrona musi być bowiem współmierna do niebezpieczeństwa zamachu. Proporcjonalność tę należy
oceniać na płaszczyźnie zagrożenia dobra atakowanego, istniejącego w momencie jego atakowania przez osobę
wykonującą zamach, oraz skutków wynikłych z odpierania zamachu (wyrok SN z 19 kwietnia 1982 r., II KR 67/82,
OSNPG 1982, nr 11, poz. 143).
Dla dokonania prawidłowej oceny współmierności podejmowanych działań obronnych i stosowanych w tym celu
środków z punktu widzenia dyspozycji przepisu art. 22 § 3 d.k.k. [obecnie art. 25 § 3 k.k. - przyp. M.B., M.F.]
zupełnie podstawowe znaczenie ma analiza intensywności zamachu ze strony napastnika. Takie elementy, jak
natężenie działań agresywnych, użyte środki napadu, właściwości, jak też cechy atakującego, w istotny sposób
warunkują rodzaj i sposób zastosowania podejmowanych środków zmierzających do odparcia zamachu. Zarazem
mają one decydujący wpływ na uznanie tych działań za mieszczące się w granicach konieczności (wyrok SN z 17
września 1997 r., III KKN 316/96, KZS 1998, nr 3, poz. 11).
Wszelkie działania przedsięwzięte w celu odwzajemnienia krzywd doznanych uprzednio nie mają charakteru
obronnego. Niezbędnym, podmiotowym elementem obrony koniecznej jest działanie z woli obrony, a nie z woli
odwetu. W przypadku przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, jeżeli nie da się bezspornie ustalić objęcia zamiarem
bezpośrednim czy ewentualnym skutku w postaci śmierci, mimo stwierdzenia umyślności działania w zakresie
spowodowania obrażeń, to odpowiedzialność sprawcy kształtuje się wyłącznie na podstawie spowodowanego
skutku, a więc w analizowanej sprawie na podstawie art. 156 § 1 pkt 2 k.k. (wyrok SA w Szczecinie z 23
października 2014 r., II AKa 177/14, LEX nr 1668653).
Niezbędnym elementem podmiotowym obrony koniecznej jest, aby akcja broniącego się wynikała ze świadomości,
że odpiera on zamach, i podyktowana była wolą obrony. Ten podmiotowy element działania w obronie koniecznej
ułatwia rozgraniczenie rzeczywistych działań obrony od społecznie negatywnych aktów zemsty, samosądu lub
chuligaństwa (wyrok SN z 19 lutego 1997 r., IV KKN 292/96, Prok. i Pr. 1997, nr 7-8, poz. 1).
Dla stwierdzenia działania w obronie koniecznej nie jest wymagane działanie przemyślane, nakierowane na
odparcie zamachu, a wystarczy działanie instynktowne, bez przemyślenia, nagła reakcja obronna w sytuacji
zagrożenia, gdy broniący się uświadamia sobie zamach i z własnej woli podejmuje obronę (wyrok SA w Warszawie
z 2 marca 2015 r., II AKa 14/15, LEX nr 1665870).
Bicie napastnika po rozbrojeniu go na ogół nie tylko nie spełnia znamion obrony koniecznej, ale nie jest nawet
przekroczeniem jej granic; nie jest to w żadnym wypadku obrona (wyrok SA w Krakowie z 23 stycznia 2003 r.,
II AKa 346/02, KZS 2003, z. 3, poz. 37).
Działającemu w obronie koniecznej wolno użyć takich środków, które są niezbędne do odparcia zamachu. Użycie,
zwłaszcza z umiarem, niebezpiecznego narzędzia nie może być uznane za przekroczenie granic obrony koniecznej,
jeżeli odpierający zamach nie rozporządzał wówczas innym, mniej niebezpiecznym, ale równie skutecznym
środkiem obrony, a z okoliczności zajścia, a zwłaszcza z przewagi po stronie atakujących i sposobu ich działania,
wynika, że zamach ten zagrażał życiu lub zdrowiu napadniętego. W takiej sytuacji nie zachodzi przewidziana w
art. 22 § 3 d.k.k. [obecnie art. 25 § 2 k.k. - przyp. M.B., M.F.] niewspółmierność środka obrony do
niebezpiecznego zamachu (wyrok SN z 11 lipca 1974 r., VI KRN 34/74, OSNKW 1974, nr 11, poz. 198).
Obrona konieczna traktowana jest jako konieczna nie tylko dlatego, że jest działaniem odpierającym zamach,
lecz także dlatego, że jest podjęta odpowiednio do zagrożenia i w granicach konieczności (wyrok SA w Krakowie
z 14 stycznia 2004 r., II AKa 351/03, Prok. i Pr.-wkł. 2004, nr 7).
Pogląd o subsydiarności obrony koniecznej sprzeczny jest z samym brzmieniem przepisu art. 25 § 1 k.k. Prawo
do obrony koniecznej ma bowiem charakter nie subsydiarny, lecz samoistny. Działający w obronie koniecznej
może użyć takich środków, jakie uważa w konkretnych okolicznościach za niezbędne do odparcia zamachu. Mogą
być nimi nawet niebezpieczne narzędzia. Należy jednocześnie stanowczo przeciwstawić się wynikającemu
rzekomo stąd generalnemu nakazowi "schodzenia nietrzeźwemu napastnikowi z drogi" czy salwowania się przed
nim ucieczką. Pomijając leżącą u podstaw takiego rozumowania niezrozumiałą, a nawet szkodliwą społecznie
pobłażliwość środowiska dla osób nietrzeźwych, nie sposób nie zauważyć, że alkohol bardzo często wzmaga
agresję nawet w takich okolicznościach (wyrok SN z 9 kwietnia 2002 r., V KKN 266/00, LEX nr 52941).
Możliwość podjęcia innych działań obrończych sama w sobie nie dematerializuje obrony koniecznej, co - innymi
słowy - oznacza, że osoba zaatakowana ma prawo się bronić, choćby mogła uniknąć niebezpieczeństwa, nie
wyrządzając szkody napastnikowi (np. ucieczka, wezwanie pomocy osób trzecich czy też podjęcie innych, mniej
dolegliwych działań obrończych) - wyrok SA w Szczecinie z 18 czerwca 2014 r., II AKa 94/14, LEX nr 1506298.
Obrona konieczna nie ma wprawdzie subsydiarnego charakteru, jednak może mieć tylko konieczny charakter, a
więc musi być podjęta w taki sposób i takimi środkami, jakie są w konkretnej sytuacji niezbędne do odparcia
zamachu. A zatem odpierający bezprawny zamach na dobro chronione prawem powinien wybierać (o ile ma
możliwość wyboru) najmniej drastyczne ze skutecznych środków i sposobów obrony (wyrok SA we Wrocławiu z
10 lutego 2015 r., II AKa 6/15, LEX nr 1661290).
W świetle art. 25 § 1 k.k. wystarczającym warunkiem uznania, że oskarżony działał w obronie koniecznej, jest
ustalenie, że świadomy istnienia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione
prawem, zamach ten odpierał, stosując sposób obrony współmierny do niebezpieczeństwa; nie jest więc
konieczne ustalenie, że działał pod wpływem strachu o czyjekolwiek bezpieczeństwo. Strach jest natomiast istotny
w razie ustalenia, że sprawca przekroczył granice obrony koniecznej, skoro do tej okoliczności wprost nawiązuje
art. 25 § 3 k.k. (wyrok SN z 6 listopada 2014 r., IV KK 157/14, OSNKW 2015, nr 3, poz. 24).
O bezpośredniości zamachu w rozumieniu instytucji obrony koniecznej możemy mówić tak długo, jak długo trwa
stan zagrożenia dla dobra prawnego (wyrok SA w Warszawie z 25 czerwca 2014 r., II AKa 155/14, LEX nr
1504517).
Z ustalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że instytucja obrony koniecznej pozwala na użycie każdego
niezbędnego środka obrony w celu odparcia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie lub zdrowie, rodzaj
zaś użytego narzędzia nie może przesądzać o przekroczeniu tej obrony, jeżeli odpierający zamach nie
rozporządzał innym mniej niebezpiecznym narzędziem.
Przekroczenie obrony koniecznej musi być zawinione, a więc sprawca musi mieć świadomość i co najmniej godzić
się na to, że używa nadmiernego środka obrony dla odparcia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na
jakiekolwiek dobro jednostki lub że jego działanie jest niewspółmierne do napadu (wyrok SN z 23 lipca 1980 r.,
V KRN 168/80, OSNPG 1981, nr 6, poz. 60).
Chwycenie przez oskarżoną noża, który był jedynym przedmiotem mogącym powstrzymać napastnika, nie może
być potraktowane jako użycie niewspółmiernego środka obrony. Z istoty bowiem samej obrony koniecznej
wynika, że przeciwdziałanie, którym odpiera się realny, bezprawny zamach, aby osiągnęło swój cel, musi być
skuteczne. Skuteczność taka zachodzi wówczas, kiedy przeciwdziałanie zawiera w sobie element przewagi nad
omawianym bezprawnym działaniem (wyrok SA w Katowicach z 15 października 1998 r., II AKa 53/98, "Wokanda"
1999, nr 4, s. 54).
Oddanie strzału z małokalibrowej broni palnej w nogi sprawcy kradzieży z włamaniem, nawet od tyłu, po to, aby
uniemożliwić mu ostateczne zawładnięcie zabranym mieniem, nie traci cech współmierności obrony koniecznej i
nie świadczy o przekroczeniu jej granic (wyrok SA w Lublinie z 28 września 1999 r., II AKa 101/99, Prok. i Pr.-
wkł. 2000, nr 3, poz. 22).
Z instytucji obrony koniecznej wynika, że powinna ona być podjęta w taki sposób i takimi środkami, jakie są w
konkretnej sytuacji niezbędne do odparcia zamachu. Oznacza to jednak, że z możliwych przy zaatakowaniu
środków i sposobów obrony pierwszeństwo mają środki najłagodniejsze spośród skutecznych. Dysproporcja
użytych - do innych rokujących skuteczność środków obrony - będzie więc przekroczeniem jej granic (wyrok SN
z 21 maja 1975 r., II KR 372/74, OSNPG 1975, nr 10, poz. 94).
Nie sposób bowiem przyjąć, jak czyni to Sąd Wojewódzki, że wtargnięcie pokrzywdzonych na pole, uzbrojonych
w widły i sprężynę przystosowaną do bicia, nastąpiło jedynie po to, by odeprzeć ewentualny atak oskarżonych.
Jest w świetle poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych oczywiste, że zachowanie pokrzywdzonych nie tylko
wzbudziło u oskarżonych uzasadniony w tej sytuacji stan zagrożenia, lecz także faktycznie tego rodzaju
zagrożenie stanowiło. Nie można zatem na tle tych okoliczności odmawiać oskarżonym jakiegokolwiek prawa do
przeciwstawienia się oczekiwanej w najbliższym czasie agresji. Tego rodzaju ocena prawna ich zachowania
musiałaby się bowiem opierać na założeniu, że prawo do odparcia ataku powstaje dopiero wówczas, gdy na osobę
zaatakowaną spadną pierwsze ciosy. Zachowanie pokrzywdzonych zostało zatem prawidłowo uznane przez Sąd
Rejonowy za bezpośredni i bezprawny zamach w rozumieniu art. 22 § 1 d.k.k. [obecnie art. 25 § 1 k.k. - przyp.
M.B., M.F.] - wyrok SN z 24 lipca 1997 r., III KKN 261/96, Prok. i Pr.-wkł. 1998, nr 1, poz. 1.
Obrona konieczna, w odróżnieniu od stanu wyższej konieczności, nie wymaga proporcjonalności wartości dóbr
zagrożonego i poświęconego. Obrona konieczna nie wymaga też zachowania umiarkowania obrony względem
możliwości szkody, jaka grozi napastnikowi, ale uprawnia do zastosowania takiej obrony, która jest konieczna,
aby odeprzeć zamach w warunkach jego trwania i z uwzględnieniem środków, jakie pozostają w dyspozycji
napadniętego. "Konieczność" jest relatywna względem zamachu, zarówno co do sposobu, jak i środka obrony,
przy czym granicę "konieczności" obrony wyznacza "odparcie" zamachu, a nie szkoda napastnika. Napadnięty nie
jest zobowiązany ostrzec napastnika, że będzie się bronił. Napastnik, dokonując zamachu na zdrowie lub życie
innej osoby, musi być przygotowany na obronę ze strony napadniętego, przy czym taką obronę, która będzie
konieczna, aby odeprzeć zamach. O uprawnieniu do obrony koniecznej decyduje sam fakt istnienia bezprawnego
zamachu i jego charakter, a nie dopiero rodzaj obrażeń doznanych w czasie trwania zamachu (wyrok SN z 20
lutego 1979 r., III KR 20/79, LEX nr 21800).
Skoro prawo nie powinno ustępować przed bezprawiem, to napadnięty nie musi usuwać się przed zamachem, a
może bronić swoich praw osobistych środkami odpowiednimi do użytych w zamachu, póki nie przekracza proporcji
dóbr właściwej obronie koniecznej, tj. nie wykracza poza właściwości obrony tak dalece, by ją zniweczyć (wyrok
SA w Krakowie z 27 czerwca 2002 r., II AKa 165/02, KZS 2002, z. 9, poz. 9).
Nie ma przekroczenia granic obrony koniecznej z powodu wystąpienia poważnego skutku obrony,
przekraczającego niezbędność powstrzymania ataku. Przekroczenie granic obrony może polegać bądź na
nieuzasadnionym wyprzedzeniu ataku bądź na działaniu po ustaniu zamachu albo na użyciu niewspółmiernego
narzędzia czy sposobu obrony. Natomiast odpowiedzialność za skutek obrony obciąża nie broniącego się, ale
napastnika (postanowienie SN z 7 października 2014 r., V KK 116/14, LEX nr 1532784).
Zgoda na zadanie śmierci nietrzeźwemu, choćby kogoś niegroźnie uderzył, byłaby wynaturzeniem słusznej
instytucji obrony koniecznej (wyrok SA w Krakowie z 18 października 2001 r., II AKa 18/01, KZS 2001, z. 11,
poz. 29).
W razie przekroczenia granic obrony koniecznej zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary jest możliwe, nie
jest jednak obowiązkowe i powinno nastąpić wtedy, gdy przemawiają za tym: osobowość sprawcy, jego życie
przed popełnieniem przestępstwa, stopień przekroczenia granic obrony koniecznej, skutki tego przekroczenia,
okoliczności, w jakich do niego doszło, zwłaszcza jeżeli całokształt tych względów nakazywałby uznać, że nawet
najniższa kara przewidziana za dane przestępstwo byłaby w tym wypadku niewspółmiernie surowa (wyrok SN z
24 czerwca 1974 r., II KR 13/74, OSNKW 1974, nr 11, poz. 200).
Odstąpienie od kary w razie przekroczenia granic obrony koniecznej powinno następować wtedy, gdy stopień
owego przekroczenia jest nikły albo niewielki, a w szczególności wtedy, gdy występuje nagromadzenie
okoliczności łagodzących związanych nie tylko z właściwościami osobistymi sprawcy, lecz także związanych z
zamachem ze strony pokrzywdzonego, np. jego uporczywość w atakowaniu późniejszego sprawcy albo to, że
późniejszy pokrzywdzony w przeszłości dopuszczał się ataków na sprawcę (wyrok SN z 5 kwietnia 1978 r., V KR
42/78, OSNKW 1978, nr 10, poz. 111).
Pokrzywdzony miał prawo ścigać i zatrzymać oskarżonego, skoro ten przebił oponę jego samochodu. Pościg podjął
praktycznie natychmiast, utrzymując ze sprawcą kontakt wzrokowy, a skoro oskarżony uciekał, to zachodziła
obawa, że się ukryje i niemożliwe będzie nawet ustalenie jego tożsamości. Było to działanie legalne, znajdujące
oparcie w art. 243 § 1 k.p.k. (bądź art. 45 § 2 k.p.w., gdyby wartość opony była niższa od granicy znamiennej
dla przestępstwa). Opór oskarżonego przed zatrzymaniem, wyrywanie się i w końcu zadanie zatrzymującemu
ciosu nożem, nie był obroną konieczną i na ochronę prawną nie zasługuje (wyrok SA w Krakowie z 22 czerwca
2006 r., II AKa 87/06, KZS 2006, z. 10, poz. 13).
Działający w obronie koniecznej nie ma obowiązku informować napastnika, że będzie się bronił, w szczególności
używając noża. Przyjęcie takiego warunku obrony praktycznie przekreślałoby prawo do obrony osoby napadniętej,
gdyż stawiałoby w uprzywilejowanej sytuacji napastnika, który przecież zwykle nie ostrzega napadniętego, że
będzie go atakował (wyrok SA w Krakowie z 14 czerwca 2006 r., II AKa 85/06, KZS 2006, z. 7-8, poz. 100).
Obrona konieczna, jako kontratyp wyłączający bezprawność czynu, zachodzi wtedy, gdy po stronie sprawcy czynu
zostają spełnione wszelkie znamiona określające zarówno warunki dopuszczalności podjęcia działań obronnych
(zamach, bezpośredniość i bezprawność zamachu, skierowanie zamachu na dobro chronione prawem), jak i
dotyczące samych działań obronnych (odpieranie zamachu, działanie skierowane przeciwko napastnikowi
motywowane odpieraniem zamachu, konieczność obrony) - wyrok SN z 12 kwietnia 2006 r., II KK 236/05, LEX
nr 182944.
Do zastosowania instytucji przewidzianej w art. 25 § 3 k.k. konieczne jest, aby podmiot tej regulacji był osobą
atakowaną, a nie osobą atakującą. Zatem podstawowym warunkiem jej zastosowania jest bezsporne ustalenie,
że osoba, co do której rozważa się zastosowanie tego uregulowania, jest osobą atakowaną, a tak w niniejszej
sprawie nie było. Nie jest możliwe zastosowanie tego uregulowania w sytuacji odwrócenia ról procesowych, a
mianowicie przyjęcia, że to atakujący korzysta z dobrodziejstwa, którym jest uregulowanie przewidziane przez
rozważany przepis. Osoba atakująca nie może bowiem być jednocześnie osobą broniącą się; taka kumulacja ról
procesowych nie tylko jest wykluczona, ale nie sposób nawet hipotetycznie wyobrazić sobie takiego rodzaju
sytuacji (wyrok SA w Katowicach z 28 lutego 2006 r., II AKa 30/06, KZS 2006, z. 11, poz. 43).
Obrona konieczna (art. 25 § 1 k.k.) obejmuje nie tylko odpieranie zamachu w fazie jego realizacji, lecz także
stadium obiektywnie zaistniałego bezpośredniego zagrożenia zamachem, jak również w wypadku jego
nieuchronności, o ile nie zostanie podjęta natychmiastowa akcja obronna (postanowienie SN z 1 lutego 2006 r.,
V KK 238/05, OSNKW 2006, nr 3, poz. 29).
Czyn wyczerpujący znamiona przestępstwa popełniony w trakcie starcia będącego pojedynkiem na pięści (nie
tylko dwóch osób) trudno uznać za legalny, tak jak jest nim czyn popełniony w warunkach obrony koniecznej.
Dobrowolnie podjęta walka wręcz dwóch osób nie daje podstaw do przyjęcia, że którakolwiek z nich działa w
warunkach obrony koniecznej, brak bowiem przymusu przy decyzji o wzięciu udziału w takim starciu i specyfika
pojedynku, w którym nie działa się z woli obrony, ale z chęci wyładowania agresji czy sprawdzenia swoich sił i
dochodzi do bezprawnych wzajemnych zamachów z obu stron, nie tylko nie pozwalają na uznanie, że w zaistniałej
sytuacji jeden czy drugi z walczących jest uprawniony do bezprawnych działań zaczepnych czy obronnych, lecz
także nie daje podstaw do przyjęcia, że chroni ich instytucja określona w art. 25 § 1 k.k. (wyrok SA w Katowicach
z 19 października 2005 r., II AKa 344/05, LEX nr 567433).
Każdy bezprawny, bezpośredni i rzeczywisty zamach na dobro prawem chronione i konieczność podjęcia obrony
koniecznej dla odparcia tego zamachu wywołuje u atakowanego pewien rodzaj wzburzenia, zdenerwowania czy
obawy. Nie oznacza to jednak, że w każdym przypadku spełnione są warunki do zastosowania wobec sprawcy
art. 25 § 3 (wyrok SA w Szczecinie z 20 czerwca 2013 r., II AKa 100/13, LEX nr 1324778).
Okoliczności usprawiedliwiające strach (lęk) lub wzburzenie sprawcy przekraczającego granice obrony koniecznej
(art. 25 § 3 k.k.) są podobne jak powody silnego wzburzenia sprawcy zabójstwa (art. 148 § 4 k.k.). Nie można
przy tym pominąć jednostkowej podatności sprawcy na doznanie strachu lub wzburzenia [...]. Ocena działań
obronnych nie powinna być dokonywana przez pryzmat skutków, jakie te działania spowodowały. Napastnik
powinien liczyć się z każdym następstwem obrony wywołanej swoim atakiem (wyrok SA w Krakowie z 29 września
2005 r., II AKa 169/05, KZS 2005, z. 11, poz. 24).
O ile stan wzburzenia jest stanem subiektywnym sprawcy, o tyle usprawiedliwienie tego stanu okolicznościami
następuje z punktu widzenia obiektywnego, czyli przez pryzmat odbioru z punktu widzenia postronnych osób, czy
przyczyna wzburzenia "usprawiedliwia" działanie sprawcy (wyrok SA w Szczecinie z 21 lutego 2013 r., II AKa
9/13, LEX nr 1286618).
Skoro ustawodawca w art. 25 § 3 k.k. wskazuje, że strach ma być "usprawiedliwiony okolicznościami zamachu",
to daje przyzwolenie na obiektywizację tego, czy w istocie z takim "usprawiedliwieniem" mamy - w konkretnej
sytuacji odnoszonej do konkretnego sprawcy - do czynienia. Rezygnacja z tego rodzaju obiektywizacji
poszerzałaby w sposób nieuprawniony zakres oddziaływania regulacji art. 25 § 3 k.k., co z kolei niejednokrotnie
groziłoby zaniechaniem wydania prawidłowego (sprawiedliwego materialnie) rozstrzygnięcia (wyrok SA w
Gdańsku z 2 października 2012 r., II AKa 276/12, KZS 2013, z. 3, poz. 54).
Kompleksowa ocena całego zdarzenia nie może pomijać faktu wyłączenia przez skazanego termy w chwilę po
tym, gdy pokrzywdzony ją włączył. Odwołując się do realiów, w jakich przyszło skazanemu żyć, do konfliktu z
teściem m.in. na tle opłat za media, słusznie ustalono, że ten fakt był początkiem zdarzenia, był niewątpliwym
dążeniem skazanego do konfrontacji z nieprzychylnym mu pokrzywdzonym. Wyłączając termę, musiał się liczyć
z przeciwdziałaniem, i to niewątpliwie nieparlamentarnym ze strony pokrzywdzonego. I do takiego
przeciwdziałania doszło, a przebieg kontrakcji pokrzywdzonego i dalsze wydarzenia, polegające m.in. na
wzajemnej szarpaninie obu mężczyzn w przedpokoju w pobliżu łazienki, obelgi pokrzywdzonego, wypychanie go
z pokoju, kolejna szarpanina, uderzenie pokrzywdzonego w twarz, po którym nastąpił bardzo silny krwotok z
nosa, wreszcie przewrócenie go na podłogę i duszenie, aż do skutku w postaci śmierci, zostały prawidłowo
ustalone. Przebieg tego zachowania obu mężczyzn, ze względu na jego konfrontacyjny charakter, nie pozwala na
zastosowanie instytucji obrony koniecznej, zdarzenia tego bowiem, bez dokonywania sztucznych podziałów, nie
można oceniać w kategoriach ataku i obrony (postanowienie SN z 15 czerwca 2005 r., III KK 225/04, OSNSK
2005, poz. 1179).
Do przyjęcia, że dana osoba odpiera bezpośredni, bezprawny i rzeczywisty zamach na swoje życie lub zdrowie,
konieczna jest po jej stronie świadomość i wola odpierania takiego zamachu. Sprawca musi mieć świadomość, że
działa w celu odparcia zamachu, i jednocześnie przejawiać wolę obrony przed atakiem na określone dobro lub
dobra prawne. Działania osoby w warunkach obrony koniecznej nie można bowiem domniemywać (wyrok SA w
Katowicach z 4 czerwca 2008 r., II AKa 137/08, KZS 2008, z. 9, poz. 43).
Brak woli obrony, który może mieć miejsce w przypadku reakcji odwetowej na zaatakowanie przez inną osobę,
nie daje podstaw do stosowania norm zawartych w przepisach art. 25 k.k. (wyrok SA w Szczecinie z 15 listopada
2012 r., II AKa 173/12, LEX nr 1237933).
Wszelkie działania przedsięwzięte w celu odwzajemnienia krzywd doznanych uprzednio nie mają charakteru
obronnego (wyrok SA w Katowicach z 30 października 2013 r., II AKa 363/13, LEX nr 1391901).
Z istoty obrony koniecznej wynika, że ma ona charakter samoistny, a nie subsydiarny, co oznacza, że odpieranie
zamachu kosztem dobra napastnika jest usprawiedliwione samą bezprawnością i bezpośredniością zamachu, a
nie brakiem innego racjonalnego sposobu uniknięcia zamachu. Samoistny charakter obrony oznacza także, że w
jej ramach można poświęcić dobro napastnika o wyższej wartości niż dobro bronione, co nie wyklucza posłużenia
się nożem przez atakowanego i zadania nim uderzenia. Działający w obronie koniecznej może użyć takich
środków, jakie uważa w konkretnych okolicznościach za niezbędne do odparcia zamachu, co oznacza, że mogą
to być również przedmioty niebezpieczne, np. nóż. Jest bowiem oczywiste, że prawo nie powinno ustępować przed
bezprawiem, a zatem napadnięty nie musi usuwać się przed zamachem, lecz ma prawo bronić się środkami
odpowiednimi do użytych w zamachu, byleby tylko nie przekroczył proporcji dóbr właściwej obronie koniecznej
(wyrok SA w Lublinie z 22 października 2008 r., II AKa 220/08, LEX nr 477862).
Nie można mówić o działaniu w celu zapobieżenia bójce, gdy osoba postronna, interweniując w niej w celu
udzielenia pomocy jednemu z jej uczestników, po odparciu zamachu na nią samą przez innego z uczestników
bójki, goniąc go, gdy ten już oddala się z miejsca zdarzenia, bije go dalej, a następnie, gdy ucieka on
samochodem, wsiada do swojego pojazdu i kontynuuje pościg, nie interesując się przebiegiem zdarzenia odnośnie
do pozostałych uczestników bójki. Tego typu działanie jest w istocie włączeniem się do bójki jedynie w celu
niesienia pomocy jednemu z jej uczestników, a nie działaniem przeciw bójce, przy którym może wchodzić w grę
obrona konieczna (wyrok SN z 2 kwietnia 2009 r., IV KK 397/08, Biul. PK 2009, nr 6, s. 29).
Obrona konieczna, jak wynika to wprost z treści art. 25 § 1 k.k., ma charakter samoistny. Prawo do skutecznej
obrony musi jednak mieć swoje granice wynikające z aspektów aksjologicznych i humanistycznych, skoro życie
ludzkie jest dobrem najwyższej wartości.
Dla oceny, że nastąpiło przekroczenie granic obrony koniecznej przez jej nadmierną intensywność, konieczne jest
dokonanie, opartego na ocenie całokształtu występujących w sprawie okoliczności, ustalenia, że osoba
odpierająca zamach obejmowała zarówno swoją świadomością, jak i wolą naruszenie (przez zastosowanie
niewspółmiernego środka lub sposobu obrony) dóbr napastnika w zakresie dalej idącym niż niebezpieczeństwo
zamachu na te dobra, które stały się jego przedmiotem. Oznacza to ustalenie, że atakowany przewidywał, że
odparcie zamachu następuje w sposób niewspółmierny do jego niebezpieczeństwa i chciał tego lub na to się
godził.
O tym, czy zachodzi zamach bezpośredni, decyduje zachowanie się osoby atakującej w całym przebiegu
zdarzenia, a nie tylko w momencie podjęcia akcji obronnej. Należy zdecydowanie wykluczyć z zakresu pojęcia
bezpośredniego zagrożenia zamachem sytuacje charakteryzujące się tylko czysto subiektywnymi
przypuszczeniami. Procesy motywacyjne zachodzące w psychice - wyłącznie subiektywne przekonanie o
możliwości napaści - nie kreuje przecież sytuacji obrony koniecznej dla osoby spodziewającej się takiego
zamachu.
Osoba uprawniona może odeprzeć zamach polegający na bezprawnym wtargnięciu ("wdarciu się") do lokalu,
podjęte zaś działanie będzie wówczas prawnie chronione, podjęte w obronie koniecznej - w obronie prawa do
prywatności, wszelako granice takiej obrony, oceniane ex ante, zależą in concreto od sytuacji oraz od sposobu
zachowania się tych osób, słowem - niepowtarzalnych realiów danego zdarzenia (postanowienie SN z 15 kwietnia
2015 r., IV KK 409/14, LEX nr 1729286).
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra