Komentarz do Art. 25 kodeksu karnego [Kontratyp obrony koniecznej]

Kazimierz

Well-known member
Członek ekipy
Istota zamachu i jego przedmiot. Możliwość powołania się na instytucję obrony koniecznej jest zdeterminowana
zaistnieniem zamachu. Zamachem jest zachowanie człowieka sprowadzające zagrożenie dla dobra chronionego przez
prawo. Nie ma znaczenia to, czy było to zachowanie umyślne, czy też nieumyślne. W doktrynie podkreśla się, że może to być
także zachowanie przypadkowe, sprowadzające zagrożenie dla dobra prawnego (tak np. W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część
ogólna, t. 1, red. M. Królikowski, 2015, s. 489-490). Nie jest to pogląd trafny. Trzeba zwrócić uwagę na to, że art. 25 § 1 k.k.
stanowi o zamachu bezprawnym, a więc sprzecznym z porządkiem prawnym. Zachowaniami bezprawnymi mogą być natomiast
tylko takie, które spełniają warunki do uznania ich za czyn w rozumieniu prawa karnego, tj. takie zachowanie, które stanowi
efekt sterowania wolą (tak również A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 451). W sytuacji
przypadku nie ma tego sterowania wolą, więc takie zachowanie przypadkowe nie może być traktowane jako czyn w rozumieniu
prawa karnego, a tym samym nie może stanowić zamachu uzasadniającego obronę konieczną. Nie oznacza to jednak, że osoba,
której dobro zostało zagrożone na skutek przypadkowego zachowania człowieka (na które tenże nie ma wpływu), pozostaje bez
ochrony. W takiej sytuacji zagrożony może poświęcić inne dobro prawne, aby chronić własne, zagrożone na skutek
przypadkowego zachowania, ale usprawiedliwienia powinien poszukiwać w instytucji stanu wyższej konieczności, a nie
obrony koniecznej. Dla zilustrowania tej sytuacji można podać następujący przykład: X popycha Y, a ten upada na Z, chwytając
go za ubranie, ten z kolei go odpycha w obawie przed zniszczeniem ubrania i niebezpiecznym upadkiem. Na skutek upadku Y
doznaje złamania ręki. W przedstawionym przypadku zamachem było zachowanie X - to on ma status napastnika, a Y
przysługuje prawo do obrony koniecznej. Zamachem nie jest natomiast zachowanie Y, nie jest ono bowiem sterowane w żaden
sposób jego wolą. Y w stosunku do Z nie dopuścił się zamachu uzasadniającego prawo do obrony koniecznej. Tak samo za
zamach nie można uznać ruchów ciała w trakcie ataku epileptycznego czy snu. Zagrożenia wynikające z takich zachowań mogą
być uchylone w granicach stanu wyższej konieczności. Zamachem nie będzie zachowanie zwierzęcia, chyba że jest ono
inspirowane zachowaniem człowieka. W takiej sytuacji zwierzę należy traktować jako narzędzie w rękach człowieka, który
dopuszcza się zamachu, wykorzystując owo narzędzie. Zamach może polegać na działaniu lub zaniechaniu, przy czym w tym
drugim przypadku konieczne jest ustalenie, że na napastniku ciążył prawny obowiązek podjęcia określonego zachowania.
2.

Bezprawność zamachu. Bezprawność zamachu należy rozumieć szeroko. Chodzi tutaj o sprzeczność z jakąkolwiek normą
prawną, powszechnie obowiązującą. Zamach bezprawny może być wykroczeniem, może to być przestępstwo, może to być
również jedynie czyn zabroniony, który nie będzie ani przestępstwem, ani wykroczeniem z uwagi na wiek sprawcy lub jego stan
psychofizyczny. Cechy bezprawności nie ma natomiast zachowanie stanowiące jedynie niewykonanie umowy. Zachowanie
stanowiące nadużycie prawa również musi być traktowane jako bezprawny zamach. Nie korzysta ono z ochrony prawa, stanowi
wyjście poza jego granice. Czynienie użytku z prawa podmiotowego, który jest sprzeczny ze społeczno-gospodarczym
przeznaczeniem tego prawa, zasadami współżycia społecznego, nie stanowi wykonywania prawa (art. 5 k.c.), a więc jest
bezprawne. Należy podkreślić, że bezprawność na gruncie art. 25 § 1 k.k. nie może być rozumiana w sposób skrajnie
formalistyczny, lecz musi uwzględniać również sytuacje, w których dochodzi do nadużycia pewnych praw podmiotowych, które
wykorzystywane są w sposób sprzeczny z ich istotą. Zachowanie mieszczące się w granicach uprawnień nie stanowi
bezprawnego zamachu i nie może uzasadniać obrony koniecznej. Przekroczenie tych uprawnień (w sensie formalnym) należy
natomiast traktować jako zachowanie bezprawne, nawet jeśli nie realizuje ono znamion czynu z art. 231 k.k. (zob. J. Giezek
(w:) Kodeks karny. Część ogólna..., red. J. Giezek, 2007, s. 214-215). Zamach traci cechę bezprawności, jeśli dysponent dobra
zaatakowanego wyrazi zgodę na jego naruszenie przez napastnika. Warunkiem odebrania cechy bezprawności zamachowi w
przedstawionym przypadku jest to, aby dobro zaatakowane przez napastnika należało do takich, którymi napadnięty może
swobodnie dysponować (np. mienie, wolność, w tym wolność seksualna).
3.
Bezpośredniość zamachu. Bezprawny zamach jest bezpośredni wówczas, gdy z zachowania napastnika wynika, że
natychmiast przystąpi do naruszania dóbr prawnych napadniętego. Chodzi zatem o taką sytuację, w której istnieje
bezpośrednie zagrożenie dla dóbr napadniętego. Przez pojęcie bezpośredniego zagrożenia należy rozumieć taki stan, w
którym pomiędzy stanem niebezpieczeństwa dla dobra a jego naruszeniem brak ogniw pośrednich (zob. W. Daszkiewicz, Proces
karny. Część ogólna, Poznań 1996, s. 189; por. też np. A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s.
452; por. też wyrok SA w Białymstoku z dnia 11 grudnia 2012 r., II AKa 211/12, LEX nr 1259661). Nie uzasadnia obrony
koniecznej sytuacja, w której zachodzi jedynie zagrożenie zamachem bezpośrednim. Literalne brzmienie art. 25 § 1 k.k.
wskazuje jednoznacznie na to, że zamach musi trwać, a nie zagrażać napadniętemu. Nieporozumieniem jest dostrzeganie przez
W. Zontka niekonsekwencji między odrzucaniem dopuszczalności obrony koniecznej w przypadku zagrożenia zamachem i
jednoczesną dopuszczalnością powołania się na tę instytucję, gdy napastnik przerywa naruszanie dóbr napadniętego, ale z
okoliczności wynika, że natychmiast będzie kontynuował ich naruszanie (zob. W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t.
1, red. M. Królikowski, 2015, 2015, s. 493). Trzeba stanowczo podkreślić, że zagadnienie bezpośredniości zamachu należy
oceniać w całym przebiegu zamachu (tak SN w wyroku z dnia 31 marca 1988 r., I KR 60/88, OSNKW 1988, nr 9-10, poz.
64). Jeśli napastnik przerywa naruszanie dóbr napadniętego, ale z jego zachowania wynika, że natychmiast przystąpi do
kontynuacji takiego zachowania (tj. naruszania dóbr), to zamach bezpośredni wciąż trwa, napastnik utrzymuje bowiem stan
bezpośredniego zagrożenia dla dóbr napadniętego. Postrzeganie bezpośredniości zamachu jako sytuacji, w której "sprawca
inicjuje przebieg przyczynowy, prowadzący według dostępnej wiedzy do rozwinięcia zagrożenia dla dobra, które finalnie może
zostać naruszone" (tamże), wydaje się nie przystawać do literalnego brzmienia art. 25 § 1 k.k., któremu bliżej do art. 13 § 1
k.k., a ponadto wprowadza jeszcze więcej nieostrych sformułowań i tylko zaciemnia, a tym samym utrudnia właściwe
uchwycenie granic dopuszczalności obrony koniecznej. Przez pojęcie zamachu bezpośredniego należy oczywiście rozumieć także
samo naruszanie dobra prawnego (jakiegokolwiek). Rodzi się pytanie, czy ucieczkę napastnika z przedmiotem zabranym należy
traktować jako zamach bezprawny i bezpośredni. Nie ulega wątpliwości, że bezpośrednie zmierzanie do zabrania rzeczy, a także
sam akt zaboru są bezpośrednim, bezprawnym zamachem. Natomiast nie jest jasne, czy można stosować obronę konieczną w
pościgu za napastnikiem w razie zaboru przedmiotu. Nie wydaje się, aby posiadanie rzeczy bez tytułu prawnego po dokonaniu
zaboru (a tak się dzieje w przypadku złodzieja) stanowiło wciąż bezpośredni zamach, nawet jeśli napadnięty goni nieprzerwanie
napastnika bezpośrednio po dokonaniu zaboru (zob. jednak A. Marek, Obrona konieczna w prawie karnym. Teoria i
orzecznictwo, Warszawa 2008, s. 65). Gdyby tak było, nie można byłoby kwestionować dopuszczalności powołania się na obronę
konieczną, aby przywrócić stan poprzedni w każdym czasie po takim zaborze. Sam fakt, że prawo cywilne przewiduje w takiej
sytuacji roszczenia: windykacyjne (art. 222 § 1 k.k.), posesoryjne (art. 344 § 1 k.k.), nie oznacza, że z powołaniem się na
obronę konieczną, stosując swego rodzaju samopomoc, wolno odebrać rzecz złodziejowi w pościgu. Zasadności tej tezy nie
podważa treść przepisu art. 343 § 1 k.c., który pozwala na stosowanie obrony koniecznej przez posiadacza w razie samowolnego
naruszenia posiadania. Trafnie podkreśla się w orzecznictwie, że również na gruncie tego przepisu chodzi o natychmiastową
obronę przed bezpośrednim zamachem na mienie, nie zaś o działanie następujące po dokonanym naruszeniu, ponieważ istotą
obrony jest jedność czasu i miejsca, równoczesność działania posiadacza z zamachem na jego mienie dokonanym przez stronę
przeciwną (tak SN w wyroku z dnia 27 marca 1968 r., II CR 69/68, LEX nr 6305). Nie sposób w tym przypadku nie dostrzec,
że przepisy art. 243 § 1 k.p.k. i art. 45 § 1 k.p.w. przewidują uprawnienie w postaci tzw. ujęcia obywatelskiego. Uregulowania
te stanowią lex specialis w stosunku do art. 25 § 1 k.k., przyznają bowiem każdemu (w tym napadniętemu) prawo do pościgu
i ujęcia sprawcy przestępstwa lub wykroczenia (ale co godne podkreślenia - nie do odebrania skradzionego przedmiotu).
Oznacza to, że w przypadku ucieczki złodzieja napadnięty (lub osoba trzecia w przypadku pomocy koniecznej) nie może powołać
się na przepis art. 25 § 1 k.k. w celu odebrania skradzionej rzeczy. Wydaje się, że dostatecznej ochrony udzielają mu
unormowania o ujęciu obywatelskim (zob. jednak A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 454;
por. też T. Bojarski, Z problematyki przekroczenia granic obrony kontratypu (w:) Węzłowe problemy prawa karnego,
kryminologii i polityki kryminalnej. Księga pamiątkowa ofiarowana profesorowi Andrzejowi Markowi, red. V. Konarska-Wrzosek,
J. Lachowski, J. Wójcikiewicz, Warszawa 2010, s. 34; por. też T. Kaczmarek, Z problematyki przekroczenia granic obrony
koniecznej (ekspozycja problemów spornych) (w:) Rzetelny proces karny. Księga jubileuszowa Profesor Zofii Świdy, red. J.
Skorupka, Warszawa 2009, s. 704-705). Jeśli napadnięty, dogoniwszy napastnika, podejmie próbę wyrwania mu skradzionego
przedmiotu, a ten zacznie go atakować w celu utrzymania się w jego posiadaniu (art. 281 k.k.), mamy oczywiście do czynienia
znowu z bezpośrednim i bezprawnym zamachem, który uzasadnia obronę konieczną. Nietrafny jest pogląd wyrażony w
literaturze (W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. M. Królikowski, 2015, s. 494), zgodnie z którym w przypadku
kradzieży dopuszczalne jest odpieranie zamachu na mienie od chwili zaboru do momentu odzyskania zagarniętej rzeczy. Takie
ujęcie pozwalałoby na powołanie się na obronę konieczną temu, kto nawet po kilku dniach od chwili dokonania zaboru zauważy
złodzieja ze skradzioną rzeczą i podejmie próbę jej odebrania. Zamach w przypadku kradzieży polega na zaborze i kończy się z chwilą jego dokonania. Nie można zasadnie twierdzić, że trwa on tak długo, jak długo złodziej znajduje się w posiadaniu
skradzionej rzeczy. Trzeba pamiętać o tym, że również złodziejowi przysługuje ochrona posesoryjna (zob. art. 344 § 1 k.c.), a
odebranie tego przedmiotu może nastąpić tylko przez właściwe organy państwowe i z zachowaniem procedur przewidzianych
przez prawo. Zamach bezpośredni kończy się w momencie, gdy ustanie bezpośrednie niebezpieczeństwo naruszenia dóbr
prawnych przez napastnika. Warto dodać, że nie oznacza to, iż zamachu już nie ma, ponieważ - co warto jeszcze raz podkreślić
- zamach wskazuje na takie zachowanie człowieka, które zagraża dobrom chronionym przez prawo. Z powodu tego, co wyżej
stwierdzono, nie stanowi zamachu uzasadniającego obronę konieczną zachowanie polegające na podżeganiu czy pomocnictwie
lub nawet karalnym przygotowaniu (jeśli nie stanowi ono jednocześnie realizacji znamion innego typu sui generis), które ze
swej natury nie sprowadzają bezpośredniego zagrożenia dla dóbr prawnych. Nie są to zatem zamachy bezpośrednie.
Inaczej należy natomiast oceniać współsprawstwo, sprawstwo polecające lub kierownicze. Zamachem bezpośrednim nie będą
zachowania realizujące typy czynów zabronionych, do których istoty należy sprowadzenie jedynie zagrożenia abstrakcyjnego
dla dobra prawnego. Nie będzie nim również zachowanie realizujące znamiona usiłowania nieudolnego (art. 13 § 2 k.k.), do
którego istoty nie należy sprowadzenie realnego zagrożenia dla dobra prawnego. Samo złowrogie wpatrywanie się w inną osobę,
natarczywe patrzenie jej w oczy, stanie przed nią i wyczekiwanie na reakcję nie stanowi jeszcze bezpośredniego bezprawnego
zamachu (tak SA w Krakowie w wyroku z dnia 4 grudnia 2013 r., II AKa 230/13, KZS 2014, z. 1, poz. 58). W takim przypadku
mamy co najwyżej do czynienia z zagrożeniem zamachem, nie wystarcza to jednak do przyjęcia obrony koniecznej.
4.
Rzeczywistość zamachu. Prima facie wydawać by się mogło, że akcentowanie tej cechy zamachu nie jest potrzebne, skoro
zamach musi być bezpośredni, a więc realny, rzeczywisty. Tymczasem jest to konieczne - choć nie z punktu widzenia obrony
koniecznej jako takiej, lecz z punktu widzenia przekroczenia jej granic. Oczywiście tam, gdzie mamy do czynienia z
bezpośrednim zamachem, tam oczywiste jest, że zamach jest rzeczywisty. Natomiast w przypadku, gdy zamach nie jest
bezpośredni, aktualizuje się potrzeba oceny zachowania człowieka z punktu widzenia omawianej cechy. Rzeczywistość zamachu
oznacza, że z zachowania człowieka musi wynikać realne zagrożenie dla dóbr chronionych prawem.
5.
Przedmiot zamachu. Przedmiotem zamachu może być jakiekolwiek dobro chronione prawem, a więc ucieleśniające pewną
wartość społeczną, w stosunku do której w systemie prawnym obowiązuje norma, której naruszenie jest sankcjonowane.
Podmiotem tego dobra może być osoba fizyczna oraz osoba prawna. Dobro takie musi przysługiwać osobie napadniętej, która
z powołaniem się na obronę konieczną będzie odpierała zamach na nie. Osobą odpierającą taki zamach może być także osoba
trzecia. Nie musi ona uzyskiwać zgody przed podjęciem obrony, ponieważ zgodę taką należy domniemywać (zob. A. Zoll (w:)
Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll, 2012, s. 459). Trzeba wychodzić z założenia, że każdy podmiot, któremu
przysługują określone dobra, ceni je, dba o nie i zależy mu na nienaruszaniu ich integralności. Nie można jednak podjąć obrony
w razie wyraźnego sprzeciwu dysponenta dobra zaatakowanego, chyba że dobro to należy do kategorii takich, którymi
dysponent nie może samodzielnie dysponować (np. życie), a oświadczenie o sprzeciwie nie jest dotknięte wadą (np. został on
wyrażony przez osobę małoletnią lub chorą psychicznie).
6.
Konieczność obrony. Obrona ma być niezbędnym środkiem do odparcia zamachu. Tylko w takiej sytuacji dopuszczalne jest
naruszenie dóbr napastnika. Ingerencja w dobra napastnika musi być jedynym środkiem, aby skutecznie odeprzeć zamach.
Chodzi zatem o ocenę środków niezbędnych do "zneutralizowania" napastnika, a nie środków umożliwiających uniknięcie
zamachu. Przepis art. 25 § 1 k.k. stanowi bowiem o odpieraniu zamachu, a nie o unikaniu tego zamachu. Obrona musi być
skierowana na sprawcę zamachu, a nie jakąkolwiek inną osobę. Jeśli sprawca zamachu w trakcie jego odpierania zasłoni się
innym człowiekiem, ugodzenie w dobra tej osoby przez odpierającego zamach musi być oceniane według przepisów o stanie
wyższej konieczności (zob. bliżej A. Wąsek, Kodeks karny..., s. 306).
7.
Współmierność obrony do niebezpieczeństwa zamachu. Przepis art. 25 § 1 k.k. nie akcentuje tej przesłanki
dopuszczalności powołania się na obronę konieczną. Daje się ją jednak wyprowadzić z art. 25 § 2 k.k., który stanowi o
przekroczeniu granic obrony koniecznej w przypadku stosowania środków obrony niewspółmiernych do niebezpieczeństwa
zamachu. Przez pojęcie niebezpieczeństwa zamachu należy rozumieć zakres zagrożenia dla dóbr prawnych napadniętego
wynikający z zamachu, a nie stopień tego niebezpieczeństwa - to musi być zawsze bezpośrednie, aby można było mówić o
obronie koniecznej. W ramach niebezpieczeństwa zamachu należy uwzględnić rodzaj dóbr zaatakowanych przez napastnika,
środki, którymi napastnik się posługuje, intensywność zachowania napastnika, jego budowę somatyczną, siłę fizyczną,
korzystanie ze sztuk walki, stan psychiczny napastnika, stopień jego determinacji w dążeniu do naruszenia dobra napadniętego,
stopień przewagi siły napastnika nad siłą podmiotu powołującego się na obronę konieczną. Na niebezpieczeństwo zamachu
składa się również miejsce, w którym dochodzi do zamachu, to, czy było jasno, czy ciemno, czy miejsce było odludne. Te same
kryteria bierze się pod uwagę przy ocenie zachowania osoby powołującej się na obronę konieczną, a więc przy ocenie środków
obrony, które pozostawały do dyspozycji, ich skuteczności, i tych, z których skorzystano. Nie wydaje się trafne wymaganie od
defensora, aby wyrządził napastnikowi jak najmniejszą szkodę, zwłaszcza gdy dysponuje środkami obrony o różnej skuteczności
(odmiennie M. Filar, Wyłączenie odpowiedzialności (w:) Nowa kodyfikacja karna. Kodeks karny. Krótkie komentarz, Warszawa
1998, z. 18, s. 19; zob. jednak M. Szafraniec, Przekroczenie granic obrony koniecznej motywowane strachem lub wzburzeniem
usprawiedliwionym okolicznościami zamachu, Prok. i Pr. 2000, nr 9, s. 98). Proporcjonalność dobra zaatakowanego przez
napastnika oraz naruszonego przez defensora nie stanowi samoistnej przesłanki współmierności obrony do niebezpieczeństwa
zamachu, lecz jedno z wielu kryteriów takiej oceny, która musi mieć charakter kompleksowy. Może zatem zdarzyć się tak, że będzie zachodziła dysproporcja między tymi dobrami (dobro, w które godzi napastnik, jest mniejszej wartości), a obrona wciąż
będzie współmierna do niebezpieczeństwa zamachu (zob. wyrok SA w Lublinie z dnia 18 lutego 2014 r., II AKa 19/14, LEX nr
1451731; wyrok SA w Krakowie z dnia 5 grudnia 2012 r., II AKa 165/12, KZS 2013, z. 1, poz. 46). Defensor ma obowiązek
udzielenia pomocy napastnikowi, jeśli na skutek obrony koniecznej znalazł się on w położeniu, o którym mowa w art. 162 § 1
k.k. (tak trafnie J. Kulesza (w:) System Prawa Karnego, t. 4, Nauka o przestępstwie. Wyłączenie i ograniczenie
odpowiedzialności karnej, red. L.K. Paprzycki, Warszawa 2013, s. 217 i n.). Nie ma natomiast obowiązku uprzedzania
napastnika, że będzie się bronił i jakich środków będzie używał (zob. wyrok SA w Krakowie z dnia 13 lutego 2014 r., II AKa
277/13, KZS 2014, z. 3, poz. 56).
8.
Samoistność obrony koniecznej. Z punktu widzenia prawa do obrony koniecznej nie ma znaczenia, czy do dyspozycji
napadniętego (czy też osoby udzielającej pomocy koniecznej) pozostawała możliwość ucieczki, oddalenia się, uchylenia się od
zamachu lub przywołania innych osób do pomocy czy też wreszcie Policji. Napadnięty nie ma obowiązku skorzystania z tych
możliwości, w przeciwnym wypadku prawo zmuszałoby napadniętego do rezygnacji z obrony koniecznej, a więc rezygnacji z
ochrony własnych dóbr przed zachowaniem napastnika (zob. np. postanowienie SN z dnia 15 kwietnia 2015 r., IV KK 409/14,
LEX nr 1729286). Oceny tej nie zmienia konieczność wyboru najmniej dolegliwego środka dla napastnika spośród wszystkich
dostępnych o takiej samej skuteczności. Jest to bowiem nie kwestia samoistności obrony koniecznej, lecz jej
współmierności do niebezpieczeństwa zamachu (zob. jednak A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. A. Zoll,
2012, s. 463-464).
9.
Obrona przed czynem ciągłym, przestępstwem o wieloczynowo określonych znamionach i trwałym. Nie jest
dopuszczalna obrona konieczna w odstępach czasu między zachowaniami składającymi się na czyn ciągły czy też między
czynami, które składają się na czyn zabroniony wieloczynowy. W tych odstępach czasu zagrożenie dla dóbr prawnych najczęściej
nie ma charakteru bezpośredniego. Trzeba jednak zastrzec, że jeśli z okoliczności jednoznacznie wynika, iż napastnik
niezwłocznie przystąpi do następnego zachowania składającego się na czyn ciągły albo czynu składającego się na przestępstwo
wieloczynowe, to zamach nie traci cechy bezpośredniości. W przypadku przestępstwa trwałego, do którego istoty należy
utrzymywanie stanu bezprawia, zamach jest bezpośredni tak długo, jak długo napastnik utrzymuje stan bezprawia.
10.
Tak zwana sprowokowana obrona konieczna. Jeśli zostanie udowodnione, że napadnięty swoim zachowaniem umyślnie
wywołał zamach ze strony napastnika po to, aby ugodzić w jego dobra, nie może on powołać się na obronę konieczną. Takiemu
sprawcy od samego początku towarzyszył zamiar ugodzenia w dobra napastnika, a nie zamiar obrony przed zamachem
(bliżej na ten temat zob. L. Gardocki, Sprowokowana obrona konieczna i zawiniony stan wyższej konieczności w polskim prawie
karnym, SP 1988, nr 1-2, s. 263).
11.
Strona podmiotowa obrony koniecznej. Przepis art. 25 § 1 k.k. expressis verbis nie wskazuje, że napadnięty lub osoba
powołująca się na obronę konieczną powinni swoją świadomością obejmować istnienie zamachu i jego cechy oraz że konieczne
jest intencjonalne podjęcie akcji obronnej. Kiedy jednak zważy się na czynność czasownikową wskazaną w tym przepisie, która
ma polegać na odpieraniu zamachu, to można dojść do wniosku, że również w przypadku obrony koniecznej niezbędna jest
świadomość istnienia zamachu i bezpośredniego zagrożenia dóbr. Ponadto "odpierać" oznacza odpychać, zwalczać coś,
przeciwstawiać się czemuś. Aby coś odpierać, trzeba mieć świadomość, co to jest. Przy tym sprzężenie, które występuje w
konstrukcji obrony koniecznej, polegające na tym, że obrona pozostaje w ścisłym związku przyczynowym z zamachem i stanowi
w istocie odpowiedź na zamach, również prowadzi do wniosku o konieczności objęcia świadomością bezpośredniego i
bezprawnego zamachu (zob. jednak J. Majewski, Okoliczności wyłączające bezprawność czynu a znamiona subiektywne,
Warszawa 2013, s. 78 i n.). Sama obrona może natomiast być podjęta instynktownie, bez namysłu, co najczęściej ma miejsce
z powodu dynamiki zamachu (zob. wyrok SA w Warszawie z dnia 2 marca 2015 r., II AKa 14/15, LEX nr 1665870).
12.
Pojęcie przekroczenia granic obrony koniecznej. Warunkiem zastosowania przepisu art. 25 § 2 k.k. jest istnienie
zamachu bezprawnego, który niesie za sobą zagrożenie dla dobra prawnego. Przekroczenie granic obrony koniecznej musi
mieć związek z takim zamachem. Jeśli zamachu nie ma, nie ma możliwości zastosowania przepisu art. 25 § 2 k.k., a sprawca
podlega odpowiedzialności za zwykłe przestępstwo. W doktrynie podniesiono, że instytucja przekroczenia granic obrony
koniecznej zdeterminowana jest wystąpieniem przesłanek zastosowania tej instytucji, bo przekroczyć można tylko to, co istnieje
(tak W. Zontek (w:) Kodeks karny. Część ogólna, t. 1, red. M. Królikowski, 2015, s. 504). Akceptacja tego poglądu musiałaby
prowadzić do wniosku, że przepis art. 25 § 2 k.k. znajduje zastosowanie tylko w razie pierwotnego stwierdzenia, że defensor
działał w granicach obrony koniecznej, której granice następnie przekroczył. Wydaje się, że pogląd ten nie znajduje żadnego
uzasadnienia w treści komentowanego uregulowania. Przez sformułowanie "przekroczenia granic obrony koniecznej", użyte w
art. 25 § 2 k.k., należy rozumieć naruszenie przesłanek dopuszczalnej obrony, a więc niewspółczesność obrony oraz nadmierną
jej intensywność w stosunku do zamachu. Oczywiście prezentowany pogląd o konieczności wystąpienia wszystkich przesłanek
obrony koniecznej, aby można było mówić o przekroczeniu jej granic, pozwala odrzucić przekroczenie granic tej instytucji w
postaci defensio antedecedens, do którego nigdy nie będzie mogło dojść. Jednak postulowane ocenianie tego ekscesu przez
pryzmat przepisu art. 29 k.k. również nie jest trafne. Nie da się bowiem według tego przepisu ocenić sytuacji, w której sprawca
umyślnie podejmuje obronę, zanim zamach stał się bezpośredni, a także w przypadku gdy umyślnie używa środka
niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu. W takim przypadku nie dochodzi do błędu w postaci urojenia sobie prawa
do obrony koniecznej, ponieważ sprawca wie, że narusza przesłanki tej instytucji.
13.
Eksces intensywny. Eksces intensywny polega na niewspółmierności obrony do niebezpieczeństwa zamachu. Podstawowe
kryteria tej oceny wymieniono wyżej. Warto tutaj wskazać, że im większa jest dysproporcja siły napastnika na niekorzyść osoby
napadniętej, tym bardziej drastyczne środki obrony wolno stosować. Przewaga napadniętego nad napastnikiem sama w sobie
nie oznacza, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej. Aby skutecznie odeprzeć zamach, przewaga taka jest wręcz
niezbędna. Jest ona akceptowalna tylko o tyle, o ile jest konieczna do odparcia zamachu. Każda przewaga nad napastnikiem
wykraczająca ponad tę granicę przesuwa ocenę zachowania sprawcy w kierunku art. 25 § 2 k.k. Jeśli do dyspozycji napadniętego
pozostawało kilka środków obrony o takiej samej skuteczności, to napadnięty (lub powołujący się na pomoc konieczną)
powinien wybrać ten, który był najmniej dolegliwy dla napastnika (zob. wyrok SA we Wrocławiu z dnia 10 lutego 2015 r.,
II AKa 6/15, LEX nr 16612090). Wybór środka najbardziej dolegliwego może uzasadniać ocenę jego zachowania jako
przekraczającego granice obrony koniecznej. Trafnie jednak podkreśla się w literaturze, że nie można stawiać napadniętemu
(czy też powołującemu się na pomoc konieczną) zbyt wygórowanych wymagań co do oceny możliwych środków obrony, bo w
takim przypadku bardziej zaczynamy doceniać dobra napastnika niż dobra napadniętego (tak np. T. Kaczmarek, Z problematyki
przekroczenia granic obrony koniecznej..., s. 704-705; zob. też wyrok SA w Szczecinie z dnia 7 marca 2013 r., II AKa 27/13,
Prok. i Pr.-wkł. 2014, nr 4, poz. 31). Jeśli do dyspozycji napadniętego należą środki równie skuteczne i tak samo dolegliwe,
napadnięty (lub osoba powołująca się na pomoc konieczną) może wybrać którykolwiek z nich (jeśli jedynym środkiem
skutecznym dla ratowania życia było użycie noża, nie ma znaczenia, czy napadnięty użyje noża dłuższego, czy też krótszego,
jeśli każdym z nich można zadać cios śmiertelny). Trzeba podkreślić, że w razie bezpośredniego zagrożenia życia człowieka
napadnięty co do zasady ma prawo bronić się na każdy sposób, aby ocalić własne życie. Może również zabić napastnika. Jeśli
jednak z okoliczności wynika, że napadnięty mógł skutecznie uratować swoje życie, obezwładniając napastnika w sposób
niepozbawiający go życia, wówczas jego zachowanie może być ocenione jako przekroczenie granic stanu wyższej konieczności.
Trzeba podkreślić, że im sytuacja bardziej dynamiczna, im cenniejsze dobra napadniętego zostały zagrożone, tym mniejsze
wymagania należy stawiać mu co do wyboru środka obrony. Trafnie podkreśla się w orzecznictwie, że dla przypisania ekscesu
intensywnego konieczne jest wykazanie, że napadnięty miał świadomość tego, iż stosuje środki niewspółmierne do
niebezpieczeństwa zamachu (zob. postanowienie SN z dnia 15 kwietnia 2015 r., IV KK 409/14, LEX nr 1729286). Na ocenę
ekscesu intensywnego ma wpływ również skutek wywołany przez defensora (odmiennie SN w postanowieniu z dnia 7
października 2014 r., V KK 116/14, LEX nr 1532784).
14.
Eksces ekstensywny. Eksces ekstensywny to niewspółczesność obrony w przypadku, gdy ma miejsce zamach, a więc
podjęcie działań obronnych, zanim zamach uzyskał cechę bezpośredniości (defensio antecendens), a także w sytuacji gdy
zamach taką cechę utracił (defensio subsequens). Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku zachowanie sprawcy musi
mieć związek z zamachem. Zerwanie tego związku oznacza brak możliwości zastosowania przepisu art. 25 § 2 k.k. Jeśli
sprawca podejmuje obronę w chwili, gdy zamach nie miał cechy bezpośredniości, i kontynuuje go wówczas, gdy taką cechę
zyska, wówczas nie ma możliwości powołania się na obronę konieczną. Prawo do obrony koniecznej powstaje po stronie
podmiotu, który zamach rozpoczął, bo zachowanie broniącego się, jako bezpośrednio zagrażające jego dobrom, było zamachem
bezprawnym i bezpośrednim. Jeśli z kolei napadnięty broni się w dalszym ciągu, mimo że zamach stracił cechę bezpośredniości,
również mamy do czynienia z przekroczeniem granic obrony koniecznej niezależnie od tego, że na początku zachowanie
napadniętego mieściło się w jej granicach. Napadniętemu nie wolno jednak przypisać tych skutków, które spowodował u
napastnika, zanim zamach zyskał lub utracił cechę bezpośredniości. Trzeba bowiem zważyć, że wówczas jego zachowanie
mieściło się w granicach obrony koniecznej, a więc nie było bezprawne.
15.
Skutki ekscesu. Zasadniczą konsekwencją ekscesu jest to, że zachowanie sprawcy jest bezprawne. W momencie gdy
napadnięty (osoba powołująca się na pomoc konieczną) przekracza granice obrony koniecznej, to po stronie napastnika
powstaje prawo do obrony, napadnięty - przekraczając granice kontratypu - dopuszcza się bowiem zamachu bezpośredniego,
bezprawnego. Najczęściej zachowanie polegające na przekroczeniu granic obrony koniecznej będzie przestępstwem, choć
popełnionym w szczególnych warunkach, tj. wówczas gdy miał miejsce zamach bezprawny. Zastosowanie nadzwyczajnego
złagodzenia kary lub nawet odstąpienia od jej wymierzenia może nastąpić z powodu tego, że sprawca nieznacznie przekroczył
granice obrony koniecznej (np. gdy zachodzi ścisły związek z zamachem i jego bezpośredniością, kiedy sprawca użył nieznacznie
niewspółmiernego środka w stosunku do tego, którym posługiwał się napastnik, kiedy sytuacja była tak dynamiczna, że
napadnięty miał poważnie ograniczoną możliwość oceny sytuacji, gdy przewaga siły napadniętego nad napastnikiem była
niewielka, gdy z okoliczności wynikało, że napastnik zamierzał użyć jeszcze bardziej niebezpiecznych przedmiotów w stosunku
do tego, którego użył; zob. wyrok SA w Łodzi z dnia 17 grudnia 2013 r., II AKa 207/13, GSP 2014, t. II, poz. 71). Nie można
również wykluczyć oceny zachowania przekraczającego granice obrony koniecznej jako legitymującego się znikomym stopniem
społecznej szkodliwości (art. 1 § 2 k.k.).
16.
Strach i wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami zamachu. Przez pojęcie strachu należy rozumieć obawę. Chodzi
tutaj oczywiście o obawę przede wszystkim o własne dobra, a także atakowane dobra osoby bliskiej dla tej, która udziela
pomocy koniecznej. W tych przypadkach nacisk na psychikę osoby powołującej się na obronę konieczną, którego źródłem jest
szczególna więź z dobrem prawnym zaatakowanym przez napastnika, uzasadniać może zastosowanie rzeczonego uregulowania
Trzeba jednak podkreślić, że przepis art. 25 § 3 k.k. nie akcentuje w żaden sposób tej więzi, stąd też może on znaleźć
zastosowanie również wówczas, gdy jej brak (np. osoba obca, niezwiązana z napadniętym udziela mu pomocy koniecznej).
Uzasadnieniem dla łagodniejszego potraktowania sprawcy w takiej sytuacji jest zasada solidarności społecznej, z której
wynika moralny obowiązek udzielenia pomocy człowiekowi znajdującemu się w potrzebie. Wzburzenie to z kolei pewien stan
emocjonalny, stan, w którym dominują emocje. Wzburzenie to nie musi być silne. Strach i wzburzenie muszą zachodzić po
stronie osoby powołującej się na obronę konieczną (pomoc konieczną). Muszą być również usprawiedliwione okolicznościami
zamachu. Stan usprawiedliwienia wymaga obiektywnej oceny. Konieczne jest zatem stwierdzenie, czy napadnięty
(udzielający pomocy koniecznej) znalazł się w takich okolicznościach, w których wzorcowy obywatel również uległby obawie
bądź wzburzeniu. O możliwości zastosowania przepisu art. 25 § 3 k.k. decydują okoliczności związane z zamachem, a nie z
obroną. Niezbędne jest zatem ustalenie powiązania kauzalnego pomiędzy stanem emocjonalnym napadniętego (powołującego
się na pomoc konieczną) a samym zamachem i okolicznościami z nim związanymi. Sam fakt wystąpienia zamachu nie może
uzasadniać zastosowania rzeczonego uregulowania. Konieczne jest wskazanie takich okoliczności powiązanych z zamachem,
które usprawiedliwiają przekroczenie granic obrony koniecznej. Tymi okolicznościami mogą być: dobro, w które godził napastnik
(im cenniejsze dobro, tym bardziej usprawiedliwiony strach i wzburzenie), dynamika zamachu, nagłość ataku ze strony
napastnika, intensywność zachowania napastnika, miejsce, w którym dochodzi do zamachu, brak jakiejkolwiek pomocy ze
strony innych osób, niewiedza co do liczby napastników, niewiedza co do narzędzi, którymi napastnicy się posługują (wyrok SA
w Lublinie z dnia 11 października 2012 r., II AKa 228/12, LEX nr 1237268). Trafnie podkreśla się w orzecznictwie, że
okolicznościami tymi nie mogą być te, które związane są z osobą sprawcy (jego charakter, niedorozwój umysłowy,
upośledzenie, upojenie alkoholowe) (zob. wyrok SA w Warszawie z dnia 6 czerwca 2014 r., II AKa 143/14, LEX nr 1483857).
Zastosowanie przepisu art. 25 § 3 k.k. prowadzi do ustalenia, że doszło do popełnienia przestępstwa, nie jest jednak możliwe
wszczęcie i kontynuowanie postępowania karnego (art. 17 § 1 pkt 6 k.p.k.).
Filar Marian (red.), Kodeks karny. Komentarz, wyd. V
 
Powrót
Góra